Translate

niedziela, 7 lipca 2013

Epilog

*Harry*

- Mam dość! Spójrz jak oni się zajebiście bawią! A ja tu siedzę bez niej. Koniec. - powiedziałem i ruszyłem w kierunku jej domu. Wszedłem furtką i poszedłem nad basen.
- Als! Musimy pogadać! Teraz! - krzyknąłem. Wszystkie oczy skierowały się na mnie. Tamten chłopak coś do niej szepnął uśmiechając się zachęcająco. Już miałem coś powiedzieć, ale odezwała się ona.
- Dobrze. Chodźmy. - wyszła z basenu i weszła do domu, ja za nią.
- Słucham Harry. - powiedziała, w jej oczach widać było ból.
- Najpierw chciałbym Cię bardzo przeprosić. Wiem, że to wszystko to moja wina. Kocham Cię i nie mogę już żyć bez Ciebie obok. Chcę zasypiać i budzić się przy Tobie kochanie. Błagam wybacz mi. Nie daruje sobie tego, że mogłem i nadal mogę Cię stracić. - mówiłem.
- Kocham Cię Harry. - powiedział mój anioł wtulając się we mnie. Bez słowa.. Jak ja mogłem być tak głupi i nie zrobić tego wcześniej. Teraz nabrałem ochoty na życie.

*Alyssa*

Graliśmy sobie w basenie w siatkę. Bawiłam się niesamowicie. Przestałam choć na chwile myśleć o Harrym. Wcześniej myślałam, czy może nie iść z nim porozmawiać, ale to wszystko jego wina. Skoro on nie przychodził to znaczy, że albo jest tchórzem, żeby się do tego przyznać, albo po prostu ma mnie gdzieś.
- Als, podaj! - krzyknął Niall. Rzuciłam się na piłkę, ale udało mi się odbić.
- Jestem mistrzem! - krzyknęłam.
- Wiemy haha. - zaśmiali się chłopcy.
- Als! Musimy pogadać! Teraz! - usłyszałam jego głos, odwróciłam się patrząc na niego i nie wiedziałam, co mam zrobić.
- Idź, przecież go kochasz. - szepnął mi Adrian, on zawsze wiedział, co i kiedy powiedzieć.
- Dobrze. Chodźmy. - powiedziałam starając się być obojętną.
- Słucham Harry. - spojrzałam się na niego starając ukryć wszystko, co mnie trapiło. Czyli niepewność, zakłopotanie, a przede wszystkim ból.
- Najpierw chciałbym Cię bardzo przeprosić. Wiem, że to wszystko to moja wina. Kocham Cię i nie mogę już żyć bez Ciebie obok. Chcę zasypiać i budzić się przy Tobie kochanie. Błagam wybacz mi. Nie daruje sobie tego, że mogłem i nadal mogę Cię stracić. - powiedział, a z jego oczu zaczęły płynąć łzy. Nie chciałam już nic mówić, chciałam po prostu się do niego przytulić.
- Kocham Cię Harry. - wyznałam i mocno się w niego wtuliłam, objął mnie i pocałował w czoło.
- Zrobię dla Ciebie wszystko skarbie, tylko błagam nie zostawiaj mnie, już nigdy. - powiedział nachylając się i złożył na moich ustach delikatny pocałunek.
- Obiecuję. - odpowiedziałam, a on mnie przytulił.
____________________________________________________________________________
  • No więc teraz postanowiłam to zakończyć :) nie mam czasu na razie, aby tu wchodzić, przepraszam jeśli kogoś zawiodłam :> dziękuję wszystkim, którzy to czytali i znosili to, że tak długo nie dodawałam rozdziałów :* 
  • Dziękuję za 41 obserwatorów i dziękuje za 48215 wyświetleń jak do tej pory! <3 
  • JESTEŚCIE NAJLEPSI <3 W KOŃCU DIRECTIONERS <3 RODZIIINA :* 
  • Może kiedyś tutaj wrócę :) KOCHAM WAS NAJMOCNIEJ <3 

sobota, 25 maja 2013

Rozdział 40

- Co ja mam zrobić no? - Harry pytał każdego, nikt nie wiedział, nikt nie potrafił doradzić.
- Porozmawiaj z nią. - odparłem niewzruszony.
- I co jej powiem? - spytał.
- To nie, czekaj sobie, aż on Ci ją odbierze. - powiedziałem.
- Niall nie gadaj głupot, byłeś jej najlepszym przyjacielem a teraz? Teraz Cię olała, bo ma jego. Wiem i widzę, że cierpisz.. Więc nie doradzaj mi rozmowy z nią skoro sam tego nie robisz. - powiedział. Miał racje, było mi strasznie przykro, że o mnie zapomniała.
- Masz rację! Idę do niej. - powiedziałem stanowczo i skierowałem się do domu Als.
Zapukałem. Otworzył mi on.
- Mógłbyś poprosić Alyssę? - spytałem próbując ukazać opanowanie.
- Tak. - uśmiechnął się szeroko. - Pizdeczko! Do Ciebie. - krzyknął.
- Chociaż przecież wiadomo, że to do niej, bo to jej dom, a mnie tu nikt nie zna. - zaśmialiśmy się.
- Tak wgl to jestem Adrian - wystawił dłoń.
- Niall. - uścisnąłem.
- Miło mi, wejdź, pewnie Als by Ci kazała. - uśmiechnął się. Weszliśmy. Po chwili zeszła ona.
- To ja Wam nie przeszkadzam. - powiedział chłopak i skierował się na górę.
- Co jest Niall? Tęskniłam... - powiedziała spuszczając wzrok. - Nie przychodziłeś, nie pisałeś, nie dzwoniłeś... - mówiła powoli.
- Mała. - przytuliłem ją mocno do siebie. - Ja myślałem, że Ty masz już mnie gdzieś, bo masz Adriana. - powiedziałem przytulając ją mocniej, jakby bojąc się, żeby mi nie uciekła.
- No coś Ty Niall, jesteś moim najlepszym przyjacielem. - powiedziała całując mnie w policzek.
- Als porozmawiasz z Harry'm? - spytałem.
- Ja? Nie ma mowy. On mnie tak potraktował a ja mam do niego iść? Wykluczone. - odparła stanowczo.
- Masz racje. - powiedziałem. Pogadaliśmy chwile i już miałem wychodzić, gdy zszedł Adrian z piłką do siatki.
- Gramy? - spytał patrząc to na mnie to na Alyssę.
- Ja chętnie! - krzyknęła Als.
- Ja też. - odparłem.
- Ale w basenie! - krzyknął Adrian.
- OKEJ! - odkrzyknęliśmy oboje. My w bokserkach a Als w bieliźnie. Nie chciało nam się już przebierać.
Po chwili już odbijaliśmy piłką w wodzie. Bawiłem się niesamowicie. Polubiłem Adriana, jest naprawdę fajnym kolesiem. I bardzo dobrze traktuje Alyssę. Nie dziwie się, że się przyjaźnią.
_____________________________________________________________________________
Będę dodawać takie krótkie rozdziały, żeby robić to częściej :> bo naprawdę mam małą wenę ;c przepraszam <3

niedziela, 28 kwietnia 2013

Rozdział 39

- Als ja.... - zaczął, ale mu przerwałam. Adrian to mój były chłopak, rozstaliśmy się około 4 lat temu, bo mnie zdradził i powiedział, że nie czuje tego, co wcześniej, później już nigdy go nie widziałam, aż do teraz.
- Nie rozumiem, po co tu przyszedłeś. Nie widzieliśmy się około 4 lat, czego tutaj szukasz? - spytałam.
- Als ja czytam gazety, wiem, że masz kryzys w związku, ja zrozumiałem, że kocham Ciebie nadal, ale jako przyjaciółkę, wiem, że troche za późno, ale ja chciałbym Ci pomóc, błagam, zostańmy przyjaciółmi.
- Masz rację Adrian... Ja też dopiero jakiś miesiąc po tym, jak mnie zdradziłeś zrozumiałam, że nie kochałam Cię, jako drugiej połówki, osoby, z którą chcę spędzić resztę życia, tylko, jak przyjaciela. Myślę, że nasz związek od początku opierał się na przyjaźni i tylko ona  go podtrzymywała.
- Masz rację. To co, przyjaźń? - wyszczerzył się szeroko. Przez tyle czasu nie widziałam jego uśmiechu, oczu, tak szczerze się do mnie śmiejących.
- Jasne kujonie. - powiedziałam i wybuchnęliśmy śmiechem. Kiedyś się tak wyzywaliśmy, jak jeszcze byliśmy razem. Mówiłam na niego kujonie, bo dobrze się uczył. Zawsze pomagał mi w matematyce, czy polskim, zresztą pomagał mi we wszystkich przedmiotach. Za to jego wyzwisko, było kompletnie bezsensowne, bo z niczym się nie wiązało, mówił tak, bo ja mówiłam na niego kujon.
- Dobra, idziemy pizdeczko. - uśmiechnął się szeroko i pociągnął mnie za rękę.
- Ale gdzie? - spytałam.
- Na lody. - dodał i ruszyliśmy w stronę jego auta.
- MilkShake City! - wykrzyczeliśmy równo, gdy naprzeciw nas ukazał się napis 'MilkShake City 50metres'. Zawsze tam chodziliśmy, uwielbialiśmy to miejsce, zresztą dalej je uwielbiamy. Przesiedzieliśmy tam 2 godziny. Cieszyłam się, że znowu jest ze mną.
- To co, jedziemy do mnie? - spojrzałam znacząco ruszając brwiami. Wybuchnęliśmy śmiechem.
- Oczywiście. - odparł i wykonał taki sam gest, co jeszcze bardziej nas rozśmieszyło. Zapłaciliśmy za nasze shake i pojechaliśmy do mnie do domu.
- Poczekasz chwilkę, bo mam u chłopaków klucz? - spytałam.
- Jasne, powiedział i zamykając auto skierował się na schody. Ruszyłam do One Direction.
- Chłopcy mogę klucze już? - uśmiechnęłam się do Louis'a i Harry'ego.
- Als doszłaś sama do domu? - wytrzeszczył oczy Lou podając mi klucze.
- Nie, przyjechałam z Adrianem. Dzięki! - krzyknęłam odchodząc. Chłopcy wyszli na ganek i przyglądali mi się. Podeszłam do Adriana, wstał ze schodów, otworzyłam dom i weszliśmy do środka.
- Jezu nawet masz basen! - wytrzeszczył oczy i się wyszczerzył.
- Idziemy popływać? - spytał.
- Chodź dam Ci te Twoje spodenki, co mi kiedyś dałeś, a ja założę strój kąpielowy. - powiedziałam.
- Nadal je masz? - zdziwił się.
- Tak, są bardzo wygodne, śpie w nich czasem, albo chodzę po domu. - zaśmiałam się i podałam mu spodenki. Skierowałam się do łazienki i po 5 min byłam już w stroju. Poszliśmy nad basen.
- Popływajmy. - uśmiechnął się.
- Nie, ja się wole poopalać. Nie wchodzę do wody. - powiedziałam stanowczo.
- Jak nie chcesz to Cię zmuszę. - wzruszył ramionami i wziął mnie na ręce, piszczałam, krzyczałam, ale to nic nie dawało. Chłopak wrzucił mnie do basenu, gdy się wynurzyłam zobaczyłam całe One Direcion wraz z dziewczynami w ogrodzie, przyglądali nam się ze zdziwieniem, ale mnie obchodził teraz tylko ten pajac, co wrzucił mnie do basenu. Wyszłam z wody i zaczęłam gonić Adriana, uciekał, ale biegł specjalnie wolno, żebym mogła go dogonić, zawsze tak robił, dawał mi wygrać w różnych grach, w tym przypadku mi to odpowiadało. Rzuciłam się na chłopaka i wylądowaliśmy na ziemi. Siedziałam na nim okrakiem. Może to dziwnie wyglądało względem Harry'ego, bo ja - nadal jego dziewczyna, siedzę okrakiem w stroju kąpielowym,, na chłopaku w samych spodenkach, którego on nigdy na oczy nie widział. Ale nie obchodziło mnie to, bo on zrobił mi coś o wiele gorszego, o wiele bardziej mnie zranił, zresztą moje zachowanie nie jest w ogóle raniące jego osoby. Wstałam z Adriana i skierowałam się na leżak.
- No proszę chodź do wody. - siedział obok i patrzył na mnie.
- Nie. - zaprzeczyłam.
- Możesz przestać na mnie patrzeć? - spytałam już podenerwowana
- Nie, dopóki nie wejdziesz do wody. - wyszczerzył się.
- No dobra. - podniosłam się z miejsca.
- Skaczemy? - zapytał.
- No jasne! - odparłam uśmiechnięta.
- Ale za rękę!
- Nie!
- Myślisz, że jestem głupi, ja skoczę a Ty nie. Nie dam się! Za rękę!
- Eh no dobra. - złapaliśmy się i po chwili byliśmy już w wodzie.
Chlapaliśmy się, pływaliśmy.
- Za to, że skoczyłam masz do końca dnia nosić mnie na barana! - krzyczałam śmiejąc się.
- Dobra, chodź! Idziemy zamówić pizze! - powiedział a ja wskoczyłam mu na plecy i weszliśmy do domu. Chłopcy z dziewczynami nadal siedzieli w ogrodzie, prawie w ogóle nie rozmawiali, wszyscy byli zszokowani tym, że jestem z jakimś chłopakiem i że tak się zachowujemy.

* HARRY *
- Widzicie?! Ciągle ją obmacuje! - wykrzyczałem.
- Ciszej Harry, bo usłyszą. - skarciła mnie Perrie.
- Przecież weszli do domu. - powiedziałem.
Nagle on wybiegł z moim aniołem na plecach i wskoczył do basenu. Śmiali się wniebogłosy. A ja? Ja tak strasznie cierpiałem, najgorsze, że wiedziałem, że to moja wina. Nikt z nas nie wiedział, kim jest ten chłopak i co robi u niej w domu, ale wiedzieliśmy, że ona go darzy jakimś szczególnym uczuciem.

środa, 10 kwietnia 2013

Rozdział 38

- Przepraszam... Ty jesteś Alyssa prawda? Przyjaciółka Louis'a Tomlinson'a? - spytał mnie pewien chłopak.
- Tak, a coś się stało? - spytałam, zdziwiło mnie, iż chłopak spytał tylko o Lou, a nie o wszystkich chłopaków.
- Ja muszę tylko przekazać Ci pewną informację od pewnego mężczyzny? - odparł.
- Jaką informację i od jakiego mężczyzny? - byłam strasznie ciekawa.
- Jesteś siostrą Louis'a.. Przyrodnią, bo macie inną matkę, ale tego samego ojca.
- Słucham?! - wytrzeszczyłam na niego oczy i wydarłam się.
- Tylko tyle wiem.. Poproszono mnie o przekazanie tego właśnie Tobie.
- Ale co to za mężczyzna? - spytałam.
- Nie wiem. Pokazał mi to i kazał Ci to przekazać. Zapłacił mi. - chłopak pokazał mi zdjęcie i pieniądze.
- Dobrze, w takim razie dziękuję za informacje. 
Ciągle przypominała mi się ta rozmowa... Nie powiedziałam jeszcze tego Lou, bo nie wiem jak. Co mam zawołać go i powiedzieć 'Lou jesteśmy rodzeństwem, witaj bracie' tak? Tak po prostu? Sama nie wiem. W normalnej sytuacji poradziłabym się Harry'ego, no właśnie, jego, ale on za bardzo mnie zranił.. Ja przestałam mu ufać, nie wiem, czy czasem nie przestałam go kochać, nie wiem, czy to uczucie nie wygasło. Zresztą dość myślenia o nim.. Muszę zdobyć się na odwagę i powiedzieć to wszystko Tomlinson'owi.
- Louis, musimy porozmawiać. - powiedziałam stanowczo wchodząc do ich domu.
- Coś się stało? - zapytał przerażony, a wszyscy patrzyli na mnie, jakby zobaczyli ducha. Z Lou ja się zawsze wygłupiałam, nigdy nie rozmawialiśmy na poważne tematy, ze wszystkiego robiliśmy zwałe, wszystko obracaliśmy w żart, więc każdego to zaskoczyło.
- Nie wiem, czy można powiedzieć, że coś się stało. Chodź do mnie. - powiedziałam.
- O chodź do mnie! Już lecę! - wybuchnęliśmy śmiechem, uderzyłam chłopaka w ramie i skierowaliśmy się do mnie do domu. Szliśmy w ciszy, myślałam, jak zacząć, jak mu to powiedzieć, ale postanowiłam polecieć na spontana.
- Jesteśmy rodzeństwem. - powiedziałam od razu, gdy zamknęłam za sobą drzwi. Obrócił się do mnie przodem obdarowując zdziwionym spojrzeniem.
- Słucham? - zapytał.
- Ostatnio zaczepił mnie na ulicy jakiś chłopak mówiąc, że jesteśmy rodzeństwem. - odparłam.
- I Ty w to uwierzyłaś, przestań. - uśmiechnął się.
- Louis... On powiedział, że jakiś mężczyzna mu za to zapłacił. - mówiłam, ale on dalej nie chciał uwierzyć.
- Als... Wiesz, jacy są nasi fani. - powiedział chłopak.
- To jak wytłumaczysz to? - podeszłam do szafki, wyciągnęłam z szuflady zdjęcie... Byłam tam ja i Louis... Jak mieliśmy kilka lat.
- To niemożliwe. - zdziwił się chłopak. - Mówił coś jeszcze ten chłopak? - spytał.
- Mówił, że mamy inną matkę, ale tego samego ojca... Ale to przecież niemożliwe... Moi rodzice.. Czy mój tata nie jest moim biologicznym ojcem?! Ja muszę to wyjaśnić... Lou jedźmy!
- Nie! Pojedźmy do mojego ojca... Ja kiedyś miałem badania i jestem pewien, że jest on moim biologicznym ojcem. Zapytajmy się jego, jeśli on tego nie potwierdzi oznacza to, że to jakieś brednie.
- Ale to zdjęcie....
- Nie wiem Als, jedźmy.
Wsiedliśmy do jego auta i ruszyliśmy.
- Lou... Ale do Doncaster będziemy jechać tyle czasu. - jęknęłam.
- Mój ojciec jest teraz w Londynie. - odparł.
- O kurwa. - powiedziałam.
- Dlatego to może być prawda. - dodał chłopak.
A ja oparłam głowę o szybę i zaczęłam się zastanawiać, co będzie, skoro to prawda. Czy to coś zmieni? Relacji między mną a Lou chyba nie.. Ale co do mojego ojca? Nie wiem sama, będę się tym przejmować później.
- Lou.. Poza tym, zobacz, jak my jesteśmy do siebie podobni.. Z wyglądu i charakteru, wszyscy nam to mówią... - westchnęłam.
- Ej mała. Nie chciałabyś być moją młodszą siostrą? Opiekowałbym się Tobą jeszcze bardziej. - uśmiechnął się.
- a bardziej się da? - oboje się zaśmialiśmy. Dalej jechaliśmy już w ciszy.
- To tutaj. - powiedział Lou, jak dojechaliśmy. Wzięłam głęboki wdech i wysiedliśmy z auta. Jego tato, a w sumie chyba nasz tato wychodził właśnie z domu.
- Louis! Co Ty tutaj robisz? - na jego twarzy pojawił się ogromny uśmiech. Po chwili spojrzał się na mnie, widziałam przerażenie w jego oczach, zaczął się jąkać.
- Witam Panią. - sztucznie się do mnie uśmiechnął.
- Nie udawaj. - powiedziałam stanowczo. Myślałam, że nie będę się odzywać, ale to było silniejsze, czułam, że znam go dobrze. Spojrzał na mnie.
- My wiemy tato, zresztą podobno to Twoja zasługa.
- Ja... - spojrzał na mnie. - Musiałem Ci to powiedzieć.. Twoja matka jest tak zapracowana z tego, co wiem ojczym również. Chciałem, żebyś wiedziała.
- Słucham?! Teraz?! Przez tyle lat żyłam ze świadomością, że on jest moim ojcem.. A Ty? Ja Ciebie nigdy nie widziałam, nigdy. - powiedziałam zdenerwowana.
- To Twoja mama... Byłem.. Gdy byłaś mała bywałem codziennie, Twoja mama nigdy nie chciała mnie wpuścić... Byłem nawet na pogrzebie Josh'a...
- Czy on... ? - zawahałam się.
- Nie... On był synem.. - zaczął.
- Mojego ojczyma. - dokończyłam i rozpłakałam się.
- On wiedział.. Josh wiedział... - dodał.
- Nie wytrzymam tu. Lou możesz zawieźć mnie na cmentarz? - powiedziałam do chłopaka i skierowałam się do auta. Powiedział coś do ojca i odjechaliśmy. Jechaliśmy w ciszy. Po około godzinie znaleźliśmy się na cmentarzu.
- Dziękuje Lou, możesz jechać.
- Nie ma za co, zadzwoń, jak będę miał przyjechać.
- na pewno zadzwonie. - powiedziałam i całując go w policzek wysiadłam z auta.
Doszłam do jego grobu. Pozapalałam znicze i usiadłam na ławeczce. Zaczęłam jak zawsze prowadzić monolog.
- Tak bardzo mi Ciebie brakuje. - powiedziałam i schowałam twarz w dłonie.
Moje życie zmieniało się z dnia na dzień... Było coraz gorzej, a jego nie było przy mnie. Ja nie wytrzymywałam. Po chwili usłyszałam za sobą kroki. Nie spodziewałam się, że jeszcze go tu zobaczę.
- Co Ty tutaj robisz? - poderwałam się z miejsca i zlustrowałam chłopaka wzrokiem.

niedziela, 17 marca 2013

Rozdział 37

- Als... - jęknął blondyn kładąc się koło mnie. Uniosłam głowę i patrząc na niego zmarszczyłam brwi.
- Wydaję mi się, że powinnaś porozmawiać z Harry'm. - zaczął, a ja pokiwałam przecząco głową.
- Ale dlaczego? - spytał.
- Jeszcze pytasz dlaczego? Kocham go, a może w sumie kochałam, bo zmienił się, był czuły, kochający, opiekuńczy, a teraz? Zlewa mnie, zlewa mnie totalnie. Zresztą co? Ja będę zawsze na niego czekać, a on, co 2 miesiące będzie mi nową laskę przyprowadzał tłumacząc, że kiedyś z nią był i ją kochał. To jest żałosne. On po prostu mnie nie kocha, a mi już na nim nie zależy. Chcę o nim zapomnieć, dlatego nie będę jechała z wami w trasę. - uśmiechnęłam się, a chłopak wytrzeszczył oczy.
- Als musisz! Jesteś moją najlepszą przyjaciółką... Z kim ja się będę tak obżerał i z kim będę w nocy podkradał żelki? - zrobił minę zbitego psiaka.
- Niall przepraszam, ale ja nie dam rady... Będziemy codziennie rozmawiać na skype lub przez telefon obiecuję. Zresztą do trasy jest jeszcze sporo czasu. - uśmiechnęłam się.
- Masz rację nie myślmy o tym teraz. - odwzajemnił uśmiech. - ale obiecaj mi jedno, że nigdy, przenigdy mnie nie zostawisz, że zawsze będziemy się przyjaźnić. - spojrzał mi prosto w oczy. Ja byłam pewna swojej odpowiedzi, to tak jakby spytać, czy jestem kobietą.
- Tak, oczywiście, co za głupie pytanie. - odpowiedziałam wtulając się w chłopaka, a on tylko mocno mnie do siebie przytulił.
- Albo wiesz co.. Właśnie, że pojadę z Wami w trasę. - uśmiechnęłam się.
- A Harry? - spytał.
- Nie obchodzi mnie już on, Ty jesteś moim najlepszym przyjacielem i nie wytrzymam tyle czasu bez Ciebie. - powiedziałam na co chłopak wyszczerzył się i pocałował w czoło.
- To kiedy wracasz do Londynu? - zapytał.
- Jutro, obiecuję, że jutro przyjadę. - odparłam.
- To ja jadę, bo jutro z rana mamy próbę, zadzwonie do Ciebie po niej, mam nadzieję, że będziesz wtedy już w mieście, kocham Cię. - powiedział wstając i zakładając buty i kurtkę.
- Tak będę, ale myślałam, że dłużej zostaniemy. - zaśmiałam się. - Ale masz racje, to nieodpowiedzialne, jedź. Jutro będę. I też Cie kocham. - powiedziałam przytulając chłopaka na pożegnanie po czym zamknęłam za nim drzwi i opadłam na łóżko. Szczerze? Nie wiem, jak dam radę pojechać w trasę, kocham Harry'ego, ale nie chcę z nim już być. Chcę być kochana i szanowana, a nie jak jestem to jestem, a jak nie to nie... On traktuje mnie jak przedmiot. Spotka miłość z przeszłości mówi, że się z nią spotyka, bo kiedyś ją kochał, a jak zobaczy, że mu jednak nie odpowiada to wraca do mnie. Nie jestem zabawką, którą można rzucić w kąt i wrócić po nią, kiedy się zechcę... A Harry musi to zrozumieć, zresztą myślę, że lepiej będzie, jak o nim zapomnę, jak pomyślę choć trochę o sobie i o przyjaciołach, których ostatnio dość mocno zaniedbałam. Była godzina 18, zeszłam do hotelowej restauracji na kolację. Jadłam ją w żółwim tempie. Zakupiłam sobie jeszcze duże pudełko lodów i skierowałam się do pokoju, włączyłam jakiś film i zaczęłam go oglądać.
- Jak mogłaś mi to zrobić?! - krzyczał.
- Normalnie! Nie rozumiesz mnie i nigdy nie zrozumiesz, bo nie chcesz tego zrobić! - wrzeszczałam.
- Ale ja Cię nie zdradziłem!
- Prędzej czy później by do tego doszło, ciągle inna panienka. Ja mam tego dość!
- Owszem, może trochę się pogubiłem... Spotykałem się z moimi byłymi, ale.. w sumie nawet nie wiem dlaczego, ale nie zdradziłem Cię! I nigdy bym tego nie zrobił! - patrzałam na niego i błądziłam oczami po jego twarzy.
- A Ty? Ty to zrobiłaś! I to z moim przyjacielem! Jak on mógł mi to zrobić, nic z tego nie rozumiem!
- Możesz on mnie kocha, jak Ty zabawiałeś się z innymi panienkami, on był przy mnie, pocieszał, pomagał! 
- To nie jest powód, żeby mnie zdradzać, no chyba, że mnie nie kochasz. - powiedział, a ja zatrzymałam wzrok na jego oczach, jakby szukając wsparcia, pomocy w uzyskaniu odpowiedzi.
- POWIEDZ TO! POWIEDZ, ŻE MNIE NIE KOCHASZ I ŻE KOCHASZ NIALL'A! - wreszczał.
- POWIEDZ TO!  
Obudziłam się cała zalana potem... Dlaczego mi się to śniło? Przecież nigdy nie zdradziłabym Harry'ego, tym bardziej z Niall'em, kochałam blondyna, ale jak przyjaciela nic więcej. Nie wiem, ja już wariuję, muszę wrócić, bo mi całkiem padnie na mózg. Spojrzałam na zegarek, który wybijał godzinę ósmą rano. Wstałam z łóżka, spakowałam się i oddając klucz w recepcji, wsiadłam na motor i pojechałam z powrotem do Londynu.

*HARRY*

- Niall błagam powiedz mi. - prosiłem blondyna, lecz bezskutecznie.
- Nie moge Harry, przykro mi. - odparł.
- Dlaczego mi to robisz? Wiesz, jak przez to cierpię... - przyznałem się z nadzieją, że mi powie, gdzie ona jest.
- Cierpisz tylko i wyłącznie z własnej winy, myśl, co robisz to nie będzie dochodziło do takich sytuacji. Nie mam zamiaru się nad Tobą litować. Als dużo przez Ciebie cierpi, a Ty udajesz poszkodowanego, to jest nadzwyczaj żałosne. - wypowiedział te słowa tak oschle, poczułem taki wewnętrzny ból, że mój przyjaciel ma takie zdanie o mnie. Podświadomie wiedziałem, że on ma rację, ale nawet przed samym sobą nie potrafiłem się do tego przyznać. To było straszne uczucie. Nikomu tego nie życzę, wiem, że zawaliłem, ale nie odpuszczę, będę próbował to naprawić. A dlaczego? Dlatego, że kocham Alyssę, jak nigdy nikogo, tylko po prostu łatwo się gubię i w większości nie potrafię sobie z tym poradzić. Właśnie przez to ranię osoby, na których mi bardzo zależy. Dość, że wchodzę z butami w życie moich byłych dziewczyn, które już dawno mnie z niego wykreśliły, to do tego cierpią przeze mnie najbliższe mi osoby. Ja już sobie z tym nie radzę. Chyba potrzebuje pomocy, ale nie potrafię się do tego przyznać, nie potrafię nikogo poprosić o pomoc i udaje twardziela. Przez to moje życie się sypie. Nie wiem, czy długo tak wytrzymam. Nie wiem, czy ona mi wybaczy. Ja nie potrafię bez niej żyć. Z rozmyślań wyrwał mnie JEJ głos. Mojej ukochanej, najpiękniejszej, najmądrzejszej, a przede wszystkim mojej Alyssy. Teraz w sumie już nie wiem, czy mojej. Wyszedłem ze swojego pokoju z zawrotną szybkością.
- Hej. - wydukałem.
- Cześć Harry! - uśmiechnęła się promiennie przytulając się do mnie. Byłem tak szczęśliwy, myślałem, że wszystko przemyślała i że mi wybaczyła, ale myliłem się. Ona traktowała mnie jako przyjaciela. To był cios, którego nie potrafiłem wytrzymać.
- Zamawiamy pizzę? - spytała. Uśmiech nie schodził jej z twarzy. Nie miałem pojęcia dlaczego. Pragnąłem jej o to zapytać, pocałować, ale nie mogłem.
- ALS KOCHANIE MOJE! - usłyszałem krzyk blondyna i po chwili mój anioł był już w jego ramionach.
- Stęskniłam się głupku. - zaśmiała się i usiedli na kanapie. Oglądaliśmy jakiś film i zajadaliśmy się pizzą, oni co chwila wygłupiali się, obsmarowywali wzajemnie deserem. Nie mogłem tego wytrzymać, ale starałem się.
- Zayn idziemy na fajkę? - powiedziała, jak gdyby nigdy nic dziewczyna. Wszyscy wytrzeszczyliśmy na nią oczy włącznie z mulatem.
- Als mówiłem, żebyś nie paliła... - jęknął Niall, jak widać znowu on wiedział, a ja nie.
- Też Cię kocham. - pstryknęła go w nos i wyciągając papierosy z kieszeni skierowała się na balkon. Spojrzeliśmy na blondyna, a on tylko wzruszył ramionami.

* ALYSSA *

- Zayn idziemy na fajkę? - spytałam mulata, a chłopaki wytrzeszczyli oczy przyglądając mi się. Zaśmiałam się w duchu.
- Als mówiłem, żebyś nie paliła.. - jęknął blondyn, co mnie jeszcze bardziej rozbawiło.
- Też Cię kocham. - pstryknęłam go w nos i skierowałam się na balkon. Odpaliłam papierosa i zaciągnęłam się dymem, uspokajało mnie to.
- Od kiedy palisz? - na balkon wyszedł Zayn również odpalając papierosa.
- Od niedawna. - uśmiechnęłam się.
- Dlaczego zaczęłaś? - spytał uważnie mi się przyglądając.
- Stres, zdenerwowanie, załamanie. - odparłam.
- Harry? - spojrzał na mnie, wiedziałam, że doskonale mnie rozumie, ale nie chciałam kolejny raz wyżalać się i zrzucać swojego ciężaru na czyjeś barki. Musiałam sobie z tym poradzić.
- To już przeszłość. - odparłam po dłuższej chwili i gasząc papierosa, a raczej już filtr weszłam do środka. Usiadłam koło Horan'a i wzięłam kawałek pizzy. Polałam go bitą śmietaną i zaczęłam jeść. Chłopcy ponownie obdarowali mnie zdziwionym spojrzeniem.
- Nie, nie jestem w ciąży. - powiedziałam nie odrywając wzroku od telewizora.
- Tak mi po prostu smakuje. - dodałam a oni wyraźnie odetchnęli z ulgą.
Wiedzieli, że na razie nie poradziłabym sobie z wychowaniem małego brzdąca. Miałam za dużo problemów szczególnie z tym, czego dowiedziałam się kilka dni temu.
_________________________________________________________________________

NO I WRESZCIE JEST! Mam nadzieję, że Wam się spodoba ;)) i pozostawicie jakiekolwiek komentarze. Nie wiem, kiedy dodam kolejny, postaram się jak najszybciej. Kocham was <3

poniedziałek, 11 marca 2013

PRZEPRASZAM

Dziewczyny ogromnie was przepraszam.. ostatnio, a w sumie przez długi, długi czas nic nie dodawałam.. Po prostu nie mam weny, a co gorsza czasu... Na weekend postaram się coś dla Was wyskrobać. Mam nadzieję, że jeszcze tu zaglądacie... Nie chciałabym zostać sama, ale w pełni Was zrozumiem, jak przestaniecie czytać.. Kocham :*<3

niedziela, 17 lutego 2013

Rozdział 36

Jechałam przed siebie, nie wiedziałam gdzie.. 140 km/h... Pierwszy raz tak szybko nie licząc wyścigów. Nie myślałam nawet o tego konsekwencjach. W tamtej chwili nie myślałam o niczym innym jak o nim. Niby mnie kochał, a kolejną panienkę ma.. Nie wiem, co on sobie myślał, miałam dość. Wyszło na to, że znalazłam się ponad 300 km za Londynem w jakimś małym miasteczku. Znalazłam jakiś zajazd i parkując udałam się do środka.
- Dzień dobry, chciałabym wynająć pokój. - powiedziałam do starszej kobiety, stojącej na recepcji, wyraźnie, czymś zajętej. Podniosła gwałtownie głowę zatrzymując na mnie wzrok. Na jej twarz zawitał wielki uśmiech.
- Witaj młoda damo, pokój, jednoosobowy jak mniemam? - uśmiechnęła się jeszcze szerzej.
- Jak najbardziej. - odwzajemniłam gest.
- Proszę. - podała mi kluczyk z numerem pokoju. Wjechałam windą na drugie piętro i udałam się do pokoju numer 134. Otworzyłam go i obejrzałam. Wielkie podwójne łóżko, mimo, że pokój jednoosobowy, łazienka z wanną z masażem, obok prysznic i umywalka. W osobnym pomieszczeniu toaleta z umywalką. Wzięłam gorącą, długą kąpiel i położyłam się do łóżka. Po chwili rozdzwonił mi się telefon.
- Als skarbie wreszcie odebrałaś. - usłyszałam uradowany głos Niall'a.
- Tak, jestem jakieś 300 m za Londynem. - powiedziałam.
- Tak daleko?! - krzyknął. - Przyjechać po Ciebie? - dodał już spokojniej.
- Nie Niall.
- No dobrze.. a kiedy wracasz? - spytał.
- Nie wiem, czy w ogóle wrócę. - powiedziałam cicho.
- Alyssa skarbie musisz wrócić! Nie możesz tam zostać na stałe! Als skarbie ja tęsknię... Proszę wróć...
- Dobrze Niall, wrócę, jak sobie wszystko poukładam. Zawsze możesz do mnie przyjechać, to by było nawet wskazane. Autostradą od Londynu, po 300 km jest miasteczko, na którego początku jest zajazd "Zacisze" tam się zatrzymałam. - wyjaśniłam.
- Dobrze, jak dam radę to przyjadę. Tak w przeciągu kilku dni. Odezwę się wieczorem, trzymaj się mała.
- Będę czekać, pa. - powiedziałam i usłyszałam dźwięk rozłączanego połączenia. Postanowiłam się trochę zdrzemnąć, bo byłam wykończona.

* NIALL *

Jak Harry mógł jej coś takiego zrobić. Przecież to jest niedopuszczalne. Już raz cierpiała przez niego w ten sposób. Martwię się o nią. Postaram się jak najszybciej do niej przyjechać, ale w najbliższym czasie mamy kilka wywiadów i masę prób, ale muszę dać radę. Po rozmowie z nią zrozumiałem, jaka jest wspaniała. Harry jej nie docenia. I zupełnie go nie rozumiem. Nie chcę jeszcze pogarszać sytuacji pomiędzy nimi, ale nie mam zamiaru go usprawiedliwiać. Skończyłem rozmowę z Alyssą i postanowiłem porozmawiać z Paulem, kiedy będę mógł wyjechać na kilka dni.
- Gdzie ona jest?! - wydarł się Harry, jak tylko otworzyłem drzwi od pokoju, czym mnie jeszcze bardziej wściekł.
- Nie powinno Cię to interesować. - powiedziałem oschle mijając go.
- Pytam się! Musisz mi powiedzieć, bo to moja dziewczyna! - niesamowicie wkurzyła go moja odpowiedź.
- Już niedługo. - powiedziałem spokojnie patrząc mu głęboko w oczy. Można było wyczytać w nich wściekłość, zdziwienie ale i .. smutek? Tak, tak bynajmniej mi się wydawało. Nie wiem dlaczego to powiedziałem, poszło impulsywnie. Nie miałem nic konkretnego na myśli.. Chyba.
- Paul musimy pogadać. - powiedziałem stanowczo.
- Co jest Niall? - zainteresował się.
- Muszę wyjechać na kilka dni poza Londyn. To dla mnie bardzo ważna sprawa.. Ale chłopaki nie mogą się dowiedzieć, dopóki nie wyjadę. Błagam Cię. Muszę to zrobić. - mówiłem z zawrotną szybkością, strasznie zdenerwowany.
- Niall spokojnie, okej, możesz jechać. Ale gdzie? - odezwał się po chwili.
- Nie mogę Ci powiedzieć, nikt nie może wiedzieć. Jak dojadę to zadzwonię, dopiero wtedy możesz powiedzieć chłopakom, że wyjechałem, ale nie wcześniej. Obiecujesz? - spojrzałem mu prosto w oczy.
- Daje słowo. - uśmiechnął się.
- Dzięki. - przybiliśmy piątkę i wróciłem do swojego pokoju. Zapakowałem do większego plecaka najpotrzebniejsze rzeczy i wyszedłem niezauważony z domu. Wsiadłem do auta i pojechałem tak, jak nakazała mi Als. Wyjąłem komórkę, wybrałem jej numer i dałem na głośnomówiący.
- Co jest Niall? Miało być wieczorem. - zaśmiała się. Fakt minęła niecała godzina.
- Wieczorem to ja u Ciebie będę. - powiedziałem.
- Tak? Jedziesz do mnie? - dopytywała, w jej głosie można było usłyszeć radość.
- Tak mała. - powiedziałem. Podała mi jeszcze nazwę miasteczka, włączyłem GPS i słuchając muzyki dodałem gazu. Chciałem jak najszybciej być z nią.

* ALYSSA *

- Przepraszam, czy mają państwo jeszcze jakieś dwuosobowe pokoje? - spytałam recepcjonistki.
- Oczywiście. Coś nie tak z tamtym? - spytała.
- Nie, przyjeżdża przyjaciel, nie chcę być w osobnym pokoju, wole razem. - uśmiechnęłam się.
- Dobrze, proszę dać tamten klucz, ale to będzie więcej kosztowało. - oznajmiła.
- To nic. - odparłam, skinęła głową i podała mi klucz z numerem 269. Uśmiechnęłam się w myślach i skierowałam do pokoju.
***
- Wziąłem Ci kilka rzeczy. - powiedział chłopak kładąc torbę na ziemi i rzucając się na łóżko.
- Niall skarbie, nie wiem, co ja bym bez Ciebie zrobiła. - uśmiechnęłam się przeglądając rzeczy w torbie. Chłopak tylko puścił mi oczko. Wziął dla mnie piżamę, szczoteczkę, kosmetyczkę, trzy bluzy, dwie pary legginsów, sukienkę, 2 pary converse, baleriny, szpilki, dwie koszulki i sweterek. 
- To ja idę wziąć prysznic. - uśmiechnęłam się i skierowałam do łazienki. Wzięłam szybki prysznic, umyłam włosy i spinając je w koka założyłam spodenki i bluzke, co od zawsze robiło za moją piżamę.
- Mmm seksownie wyglądasz. - zaśmiał się blondyn, gdy wyszłam z łazienki.
- Mmm wiem. - odparłam również się śmiejąc. 
- Twoja kolej. - puściłam chłopakowi oko, na co ten wstał i udał się do łazienki. Położyłam się na łóżku i zaczęłam szukać czegoś ciekawego w tv. 
________________________________________________________________________

Następny jeśli będzie 17 komentarzy :)
jeśli chcecie coś wiedzieć odnośnie bloga pytajcie: ask.fm/vaashappeenin
gdybyście chcieli po prostu pogadać: gg: 10338458
no i możecie zapraszać: http://www.facebook.com/natalia.drozdowska.5

sobota, 9 lutego 2013

Rozdział 35

- Harry do jasnej cholery, gdzie Ty jesteś?! - darłam się na chłopaka. Pół godziny temu miał być pod szpitalem, żeby mnie odebrać.
- Ym... No, bo ja.... Eh.... No... - dukał.
- Harry, kurwa mać, wysłów się wreszcie, nie będę godzinami na Ciebie czekać!
- Nie dam rady Cię odebrać. - odparł.
- Co?! - nie mogłam uwierzyć w to, co usłyszałam.
- Nie dam rady Cię odebrać. - mówił ze stoickim spokojem. Rozłączyłam się i zadzwoniłam do Niall'a.
- Mógłbyś po mnie przyjechać? - spytałam przyjaciela.
- Jasne. A Harry gdzie? - zdziwił się.
- Opowiem Ci jak przyjedziesz. - rzekłam.
- Ok, zaraz będę. - powiedział i rozłączył się.
Zastanawiałam się o co może chodzić Hazzie, a przede wszystkim gdzie on jest. Nigdy jeszcze nie niczego nie zawalił, nigdy mnie nie zawiódł. No, ale zawsze musi być ten pierwszy raz. Tylko do jasnej cholery, gdzie on teraz jest.. I z kim. Tak bardzo czekał na ten dzień, kiedy będzie mógł odebrać mnie wreszcie ze szpitala i zabrać do domu... Mieliśmy zaplanowany ten dzień już dawno. A on? Olał mnie, olał mnie totalnie. Z rozmyślań wyrwał mnie głos blondyna.
- Als.. Jedziemy?
- Jasne, przepraszam. - wstałam z zimnych, betonowych, szpitalnych schodów i ruszyłam do samochodu. Niall włożył moją torbę na tylne siedzenia i wsiadł za kierownice.
- No, więc, gdzie Harry? - spytał, gdy ruszyliśmy.
- Sama chciałabym to wiedzieć. - odpowiedziałam opierając głowę o szybę.
- Jak to? - zdziwił się.
- Czekałam na niego pół godziny, a gdy wreszcie raczył odebrać ode mnie telefon powiedział, że nie da rady mnie odebrać. Zapytałam co, a on, że po prostu nie da rady mnie odebrać i tyle. Rozłączyłam się i zadzwoniłam do Ciebie.
- Przecież tak się cieszył na ten dzień...
- Właśnie. I to jest najdziwniejsze.. Nigdy jeszcze nie wykręcił mi takiego numeru.. - powiedziałam.
Resztę drogi przesiedzieliśmy w ciszy, co mi odpowiadało i Niall o tym wiedział. W końcu bardzo dobrze mnie znał. Dojechaliśmy do domu. Niall wniósł moją walizkę do mojej sypialni. W końcu nadal mieszkałam sama, chociaż więcej przebywałam u chłopaków.
- Dzięki. - uśmiechnęłam się całując chłopaka w policzek.
- Idziemy na obiad? - spytał.
- Do Nando's? - zaśmiałam się.
- No a jak. - wyszczerzył się kierując się do samochodu.
Zaparkowaliśmy jakieś 20 metrów od Nando's. Wysiedliśmy, a ja zlustrowałam wzrokiem na odległość, jaką musimy przejść. Spojrzałam na blondyna i wyszczerzyłam się. Od razu zorientował się o co mi chodzi.
- 3,2,1! - krzyknął i zaczęliśmy biec. Oczywiście był pierwszy, do tego zdążył się obrócić i wskoczyłam mu na ręce. Jak dziecko swojemu tacie. Wniósł mnie tak do środka, nasze twarze dzieliły zaledwie milimetry.
- Podać coś? - spytała kelnerka, gdy staliśmy przy barze, ocknęliśmy się i składając zamówienia poszliśmy do stolika.
- To jest pyszne! - zachwycał się Niall. Zaczęłam się śmiać, bo jemu smakuje wszystko, co się nie rusza i nie ucieka na drzewo.
- Harry? Czy to Niall? - usłyszałam za sobą, bo siedzieliśmy tylko stolik dalej od drzwi wejściowych. Mina Horan'a była conajmniej dziwna, rozdziawił japę, jakby widział kebaba. Obróciłam momentalnie głowę do tylu i zobaczyłam Styles'a z jakąś piękną blondynką. Poczułam się tak, jak kiedyś, ale obiecałam sobie wtedy, że już więcej nie będę przez niego płakać.
- Niall jak to też Twoja znajoma to idź się przywitaj, a nie się tak patrzysz. - uśmiechnęłam się do blondasa i wzięłam kęsa swojej potrawy. W środku aż wrzałam ze złości, a moje serce pękało właśnie na miliony kawałków, ale pozostawałam nie wzruszona. Horan wstał z krzesła i podszedł do nich, a Harry ruszył ku naszemu stolikowi.
- Alyssa ja.. - zaczął.
- Nie musisz mi się tłumaczyć, nie chcę wiedzieć kto to jest, bo mnie to naprawdę nie obchodzi. Jeśli ona jest dla Ciebie ważniejsza to idź z nią, ale mi daj spokój, cześć. - wstałam od stolika i odwróciłam się tyłem.
- Niall idziemy na lody? - uśmiechnęłam się. - Albo na shake'a?
- MilkShakeCity? - spytał szczerząc się.
- Czytasz mi w myślach. - odpowiedziałam i ruszyłam do auta.
- Zła jesteś na niego? - spytał,gdy ruszyliśmy.
- Skoro ona jest dla niego ważniejsza ode mnie to okej, tylko niech mnie da spokój. Mam dość bycia pomiotłem.  Zresztą nie chcę o tym rozmawiać. - powiedziałam z zawrotną szybkością.
- Odwiozę Cię do domu. - odezwał się. Dziękowałam w duchu, że nie chciał iść na tego shake'a. Musze poukładać myśli, albo po prostu spróbować wyrzucić to z myśli.
- Zostać z Tobą? - spytał, gdy dojechaliśmy pod dom.
- Nie, idę na motor. - uśmiechnęłam się.
- Als jest mokro i ślisko.. Nie rób tego. - powiedział patrząc mi prosto w oczy.
- Wiem i o to właśnie chodzi. - odparłam i weszłam do domu.
Przebrałam się w strój Josh'a, jego buty, rękawiczki. Wyjęłam motor z garażu, wzięłam sporą gotówkę i kartę kredytową i pojechałam, daleko, bardzo daleko stąd.

* HARRY *

- Gdzie ona jest do jasnej cholery?! - wrzeszczałem.
- Najpierw olewasz ją, prowadzasz się z Bridgett a teraz co? Udajesz, że się przejmujesz?! - wykrzyczał do mnie Niall. Nie mogłem uwierzyć w to co usłyszałem... A tylko dlatego, że wypłynęło to z jego ust... Kochałem Bridgett nad życie, była moją najlepszą przyjaciółką... Gdy się w niej zakochałem wszystko się popsuło.. Zerwała ze mną kontakt, ale teraz wróciła... Wróciła i jest tutaj znowu, ze mną.
- Myślisz, że jak Als się teraz czuje? Znowu ją przeprosisz wszystko będzie okej i po jakimś czasie znowu będzie taka czy podobna sytuacja, bo wróci jakaś kolejna twoja laska? Ani trochę na nią nie zasługujesz. - blondyn nie mógł opanować złości. Po chwili wyszedł. Stałem jak wryty, ale po kilku minutach postanowiłem z nim pogadać.
- Als skarbie wreszcie odebrałaś. - usłyszałem uradowany głos blondyna, gdy chciałem wejść. Zatrzymałem się, żeby posłuchać.
- Tak daleko?! - uniósł głos. - Przyjechać po Ciebie? - dodał już znacznie ciszej.
- No dobrze.. a kiedy wracasz?
- Alyssa musisz wrócić! Nie możesz tam zostać na stałe! Als skarbie ja tęsknię... Proszę wróć... Dobrze jak dam rade to przyjadę. Tak w przeciągu kilku dni. Odezwę się wieczorem, trzymaj się mała. - zakończył rozmowę, a ja wszedłem do pokoju.
- Gdzie ona jest?! - wykrzyczałem.
- Nie powinno Cię to interesować. - odparł oschle.
- Pytam się! Musisz mi powiedzieć, bo to moja dziewczyna! - krzyczałem.
- Już niedługo. - perfidnie spojrzał mi prosto w oczy i wyszedł.
______________________________________________________________________________
Przepraszam, że dopiero teraz, ale miało być 13 komentarzy... A i tak nie było.. No więc ma być 13 komentarzy to pojawi się następny ;) Kocham i mam nadzieję, że ten się spodoba ;*

poniedziałek, 21 stycznia 2013

Rozdział 34

- To kiedy będę mogła wyjść? - po raz kolejny dziś Alyssa pytała lekarza o opuszczenie szpitala.
- Alyssa mówiłem Ci już. Jutro będą Twoje wyniki badań i wtedy będę wszystko wiedział. Wypoczywaj. - odparł doktor i opuścił salę.
- Kochanie spokojnie. Już niedługo będziemy w domu. - pocałowałem ją w czoło.
- Ale Harry... Ja dłużej tu nie wytrzymam. - jęknęła.
- Oh już nie jęcz. Wytrzymasz. Idę na dół do baru. Chcesz coś? - spytałem.
- Kremówkę. - uśmiechnęła się, ja odwzajemniając gest skierowałem się na korytarz. Szedłem do windy, gdy jakaś para rozmawiała z lekarzem.
- Gdzie leży Alyssa Johnson? - usłyszałem, wzdrygnąłem się i zatrzymałem.
- Sala 69. Kim państwo są? - zapytał lekarz.
- Jej rodzicami. - uśmiechnęła się kobieta.
- Alyssa nie wspominała nic o rodzinie. - zmarszczył brwi.
- Nie mamy zbyt dobrych kontaktów... Możemy się do niej udać? - odezwał się jej ojciec.
- Oczywiście. - odparł doktor i mijając ich poszedł dalej.
Jak oni mogą po tym wszystkim ją tu odwiedzać. Ona nie chce mieć z nimi kontaktu. Nie chce ich znać... Znów namieszają w jej życiu. Nie chce żeby było jej gorzej. Ona pogodziła się z myślą, że nie ma rodziców. Jej szczęście odeszło wraz z Josh'em.. Ledwo co się pozbierała, a oni chcą to zepsuć. Nie mogłem na to pozwolić.
- Przepraszam... Państwo nie mogą tam wejść. - zatrzymałem ich przed drzwiami jej sali.
- Słucham? - zwróciła się do mnie jej matka.
- Jestem jej chłopakiem i chcę żeby była szczęśliwa... Nie możecie tam wejść. - powiedziałem stanowczo.
- Ale co Ty opowiadasz młodzieńcze? - jej ojciec spojrzał na mnie marszcząc brwi.
- Co ja opowiadam? Ona nie chce się z wami widywać, zapomniała, że w ogóle istniejecie. Ciężko jej było odbudować szczęście, a kiedy to zrobiła to pojawiacie się wy. - mówiłem wszystko z zawrotną szybkością. Za każdym kolejnym moim słowem oczy jej rodziców coraz bardziej się rozszerzały.
- Musimy! - podniósł głos jej ojciec tym samym odpychając mnie od drzwi i wchodząc do środka. Alyssa spojrzała się na nas. Na jej twarzy najpierw malowało się zdziwienie, potem odraza, a na końcu złość.
- Co Wy tutaj robicie?! - wrzasnęła.
- Kochanie uspokój się. - zwróciłem się do niej.
- Jak mogłeś ich tu wpuścić! Harry! Przecież wiesz, że nie chcę mieć z nimi nic wspólnego! - nie przestawała krzyczeć.
- Skarbie próbowałem. - odpowiedziałem cicho.
- Co wy tu robicie? - spytała ponownie. - Pytam się! - podniosła głos.
- My... Chcemy porozmawiać. - powiedziała cicho jej matka.
- O czym? Nagle chcecie porozmawiać? Co się stało, że sobie o mnie przypomnieliście, co?!
- Skarbie nie mów tak...
- Nie nazywaj mnie tak! Mówcie co chcecie i wyjazd.
- Jak Ty możesz tak do nas mówić? - rozpłakała się jej matka.
- Teraz Ci się na uczucia zebrało tak? Jesteś żałosna. Jak Was potrzebowałam to  mieliście to gdzieś. Teraz ja mam gdzieś Was. Jestem szczęśliwa, bo mam przyjaciół, na których zawsze mogę polegać. Zanim ich poznałam codziennie marzyłam, żebyś przyszła do mnie i porozmawiała, ot tak. Żebyś zainteresowała się trochę mną, moimi sprawami. Strasznie zazdrościłam koleżankom, jak mówiły, że spędziły więczór na rozmowach z mamą! A ty? - zwróciła się do ojca. - Jesteś kompletnym palantem. Nigdy nie zainteresowałeś się naszą pasją, nigdy nie zapytałeś, jak na wyścigach, nigdy, chociaż kiedyś sam jeździłeś. Nienawidzę Was. Wyjdźcie stąd. - Als płakała. Jej rodzice też. Mi samemu zakręciła się łza w oku.. Nie mogłem patrzeć, jak cierpi. - Wyjdźcie stąd, powiedziałam! - krzyknęła, a oni opuścili salę. Al obróciła się do ściany i rozpłakała się jeszcze bardziej. Podszedłem do jej łóżka i usiadłem. Obróciła się w moją stronę i wtuliła we mnie. Mocno ją do siebie przyciągnąłem całując w głowę.
- Kocham Cię mała. - powiedziałem. Było mi jej tak cholernie żal. Nie mogłem patrzeć na nią w takim stanie. Jej kolejne łzy wywoływały u mnie ogromny smutek. Tak bliska Ci osoba jest w rozsypce, przychodzą do głowy wszystkie wspomnienia, jest jej ogromnie źle, a Ty? Ty nie możesz nic na to poradzić. Najgorsze uczucie. Możesz jedynie być blisko i pomagać swoją obecnością. Nic więcej.
- Zabierz mnie na cmentarz. - powiedziała patrząc mi w oczy.
- Skarbie nie możesz. - zacząłem.
- To nie było pytanie Harry, zabierz mnie tam, teraz! - podniosła głos. Skinąłem głową i wyszedłem. Wyciągnąłem komórkę. Wiedziałem, że tylko ona może teraz pomóc.

* ALYSSA *

Jak oni mogli? Po tym wszystkim, co mi zrobili? Mają czelność tu jeszcze przyjść. I myślą, że co? Że ja im ot tak wszystko wybaczę i może jeszcze podziękuję, że zdecydowali się mną zainteresować. O nie. Tak nie będzie. Ja nie chcę mieć z nimi nic wspólnego. Pewnie dowiedzieli się z gazet czy telewizji, że mam sławnych przyjaciół i chcą rozsławić swoją firmę. Nie zdziwiłabym się. Czekałam już na Harry'ego pół godziny. Ile można załatwiać wypis? Po chwili w mojej sali pojawiła się Danielle. Od razu wiedziałam, że to sprawka Hazzy.
- Co Ty tutaj robisz? - zapytałam.
- Als ja wiem wszystko... Wiem, że oni tu byli.. - zaczęła Dan.
- Jak przyszłaś mnie namawiać, żebym się z nimi spotkała to już możesz wyjść. - rzekłam.
- Nie.. Wręcz przeciwnie. Myślę, że dobrze zrobiłaś. - uśmiechnęła się.
- Danielle... Tak bardzo brakuje mi Josh'a... On by wiedział, co zrobić w tej sytuacji...
- Albo po prostu poszedłby na motor. - zaśmiałyśmy się. To fakt, Josh zawsze jak go coś wkurzało, zresztą co by się działo to on zawsze jeździł.
- Tak bardzo za nim tęsknie. - powiedziałam.
- Ja też. - przytuliła mnie przyjaciółka.
- Ja wiem, że on postąpiłby tak samo jak Ty. - zwróciła się do mnie.
- On by im nie wybaczył, gdyby był na Twoim miejscu. - dodała.
- Wiem, ja też tego nie zrobię.
_______________________________________________________________________

Zgłosiła się was 4 :) Wszystkie rozdziały były naprawdę świetne, aczkolwiek nie wstawiam żadnego. Wszystkie są świetne i nie potrafię wybrać. No, więc rozdział jest ode mnie, jak zwykle :) mam nadzieję, że się nie gniewacie i nie będzie wam smutno, przykro i nie przestaniecie czytać mojego bloga. Mam też nadzieję, że nie rozczarowałam czytelników tym, że rozdział jest ode mnie. ;) Kolejny jeśli będzie 13 komentarzy. Kocham Was <3

niedziela, 13 stycznia 2013

Rozdział 33

* ALYSSA *

Obudziłam się w szpitalu. Nie wiedziałam, co ja tam robię. Po chwili przypomniałam sobie wszystko.
- Als skarbie, obudziłaś się! - wykrzyczał uradowany Niall. Tęskniłam za jego uśmiechem, zielonymi tęczówkami i tymi boskimi lokami.
- Tęskniłam za Tobą. - powiedziałam, na co chłopak przybliżył się i mnie pocałował.
- Kocham Cię Niall. - odparłaś.
- Ja Ciebie, czekaj co? - zrobił dziwną minę uważnie mi się przyglądając.
- Nie mówiłam Ci nigdy, że Cię kocham głuptasie? - zaśmiałam się.
- Nie mówiłaś do mnie nigdy Niall. - zmarszczył brwi. Po chwili do środka wszedł Liam.
- Liaaaaaaam! - wykrzyczałam. - Weź powiedz coś Niall'owi, bo się dziwnie zachowuje. - spojrzałaś mulatowi prosto w oczy.
- Co tu się dzieje? - spytał Liaś.
- Właśnie nie wiem. - odpowiedział mu Niall. Po chwili wparowała reszta chłopaków.
- Als!!! - wykrzyczał Zayn przytulając mnie do siebie.
- Zayn! - krzyknęłam odwzajemniając uścisk i zaczęłam się śmiać. Znów wszyscy zaczęli się gapić.
- Kochanie, ustawimy się w rządku, a Ty powiesz nasze imiona po kolei okej? - zwrócił się do mnie Niall.
- Ale po co skarbie? - zdziwiłam się.
- Proszę.
- Dobra. - zgodziłam się, a oni ustawili się w rzędzie.
- Mów. - zwrócił się do mnie Zayn.
- No to od lewej: Niall, Harry, Louis, Zayn, Liam. - powiedziałam uśmiechając się, a Lou zaczął skakać i się głupio cieszyć.
- Morda Louis ustaw się! - skarcił go mój kochany i zwrócił się do mnie.
- Nie prawda. - spojrzał na mnie, a ja nie wiedziałam o co chodzi.
- Od lewej: Ja czyli Harry, Zayn, Louis, Liam, Niall. - powiedział chłopak na co dziwnie się na niego spojrzałam.
- Wkręcacie. - zaśmiałam się.
- Nie, nie rozumiem. - Niall bezradnie usiadł na krześle.
- Kochanie... - westchnęłam. - sugerujesz, że nie wiem, jak się nazywacie? - spytałem totalnie już zdezorientowana.
- Tak, niestety tak. - odparł.
- Nie wierze... - powiedziałam i zaczęłam się zastanawiać. Jak ja mogłam nie pamiętać ich imion, to niemożliwe.
- Wezwijcie lekarza i wyjdźcie stąd. - rzekłam stanowczo.
- Co? - spytał zdezorientowany mulat, już sama nie wiedziałam, jak on ma na imię.
- To, co słyszałeś. Przyjedźcie jutro, żegnam.
- Już! - krzyknęłam, na co chłopcy opuścili salę, po 5 minutach przyszedł lekarz.
- I jak się czujesz? - spytał.
- Fizycznie wyśmienicie, psychicznie nie bardzo.
- Dalej nic nie pamiętasz? - zwrócił się do mnie.
- Pamiętam, wszystko pamiętam... Ale chłopcy twierdzą, że mylę ich imiona. - westchnęłam.
- To normalne po kilkutygodniowej śpiączce. Podam Ci leki uspokajające pośpisz i będzie wszystko dobrze. - oznajmił.
- Zaraz, zaraz... To ile ja byłam w śpiączce? - spytałam.
- 3 tygodnie. - odparł.
- I sen po śnie ma mi pomóc? - musiałam o to zapytać, jak dla mnie to bez sensu.
- Śpiączka to nie jest zwykły sen... Po niej nie wypoczniesz, tak jak normalnie kochana. Wyśpij się. - powiedział i opuścił salę. Postanowiłam zrobić tak, jak mi kazał. Obudziłam się, a w mojej sali siedziało całe One Direction.
- Kim wy jesteście? - spytałam. Spojrzeli na mnie takim wzrokiem, że zaczęłam się śmiać, jak głupia.
- Żartowałam, hahaha. - oznajmiłam na co oni lekko się zaśmiali nadal przerażeni.
- Jezu, chcesz nas zabić?! - wydarł się Zayn, co mnie jeszcze bardziej rozśmieszyło.
- Przepraszam, hahaha. - śmiałam się.
- Skarbie, pamiętasz nasze imiona? - zwrócił się do mnie Harry.
- Oczywiście Zayn. - uśmiechnęłam się szeroko.
- Boże... Kochanie.. - zaczął, ale mu przerwałam znowu się śmiejąc.
- Harry, przecież ja żartuje, wasze miny są nieziemskie! - chichotałam zakrywając usta dłonią. Wkurzyli się trochę, ale nie mogłam się powstrzymać.
- Dobra to my zostawimy Was samych. - uśmiechnął się Liam.
- Dobrze Lou! - krzyknęłam.
- Nie przeginaj. - obrócił się do mnie karcąc mnie wzrokiem.
- Przepraszam. - zrobiłam minę zbitego psiaka na co on się uśmiechnął i wyszedł.
- Tęskniłem, tak bardzo tęskniłem... - powiedział mój kochany, a po jego policzkach zaczęły spływać łzy.
- Kochanie nie płacz... Już zawsze będziemy razem. - powiedziałam przyciągając go do siebie. Zaciągnęłam się zapachem jego ślicznych perfum tuląc mocno. Podniosłam głowę spoglądając mu w oczy.
- Kocham Cię. - powiedział, a ja zbliżyłam swoje usta do jego delikatnie cmokając. Rozchylił usta chcąc pogłębić pocałunek. Nasze języki tworzyły jedność. Tańczyły ze sobą, były po prostu dla siebie stworzone. Oderwaliśmy się od siebie uśmiechając się szeroko.
- Brakowało mi tego. - powiedziałam.
- Mi bardziej. - odparł Harry i ponownie połączył nas w pocałunku.
_____________________________________________________________________________

Nie mam weny... ;c zmusiłam się do tego rozdziału... ;c przepraszam... zresztą jest mi ciężko strasznie, bo zrobiłam coś bardzo głupiego... Byłam wczoraj na imprezie i całowałam się z dwoma chłopakami, których kompletnie nie znam... Jest mi tak wstyd, bo kiedyś mówiłam, że nigdy nie zrobię czegoś takiego... Głupio mi. Przepraszam, że wam to piszę, ale liczę, że mi coś poradzicie. Kocham! <3

niedziela, 6 stycznia 2013

BARDZO PRZEPRASZAM

Nie dałam rady nic napisać, brak weny i czasu :c wybaczycie mi ? :c postaram się napisać go w  tygodniu, a jak nie dam rady to pojawi się na weekend. OBIECUJĘ. naprawdę bardzo bardzo bardzo was przepraszam :c jest mi wstyd naprawdę :c czuje, że was zawiodłam ;c przepraszam...

niedziela, 30 grudnia 2012

info.

Rozdział pojawi się za tydzień w sobotę... przepraszam was bardzo, ale mam urwanie głowy chociaż sylwestra spędzam w domu... napije się i będę tańczyć przy piosenkach One Direction :) do tego były chłopak nie daje mi spokoju i chcę do mnie wrócić. wszystko mnie już powoli męczy. szczęśliwego nowego roku i obyście poznały chłopców. kocham <3

piątek, 28 grudnia 2012

Libster Award

Zostałam znów nominowana przez Agę i Asię :) mówiłam ostatnim razem, dlaczego nie będę nikogo nominować :> odpowiem na pytania tylko :D



1. Jak masz/ macie na imię?

Bloga prowadzę sama ;) Natalia.

2. Ulubiony członek One Direction?

Nie potrafię między nimi wybrać, ale na początku zauroczył mnie Zayn :)

3. Co sądzisz/sądzicie o dziewczynach chłopców z 1D?

Jak są z nimi szczęśliwi to życzę jak najwięcej szczęścia :)

4. Masz/macie jakieś realne plany na przyszłość?

Mam i mam nadzieję, że je zrealizuję :)

5. Polecasz/polecacie jakieś blogi?

Kocham każdy blog o One Direction <3

6. Masz/macie konto na TT? Jeśli tak, to podaj/podajcie nick. :)

Maaam :> @Natalia_Ata ;))

7. Ulubiony wykonawca/zespół oprócz One Direction?

ulubionych nie mam :> ale oprócz chłopaków przeważnie słucham polskiego rapu :)

8. Lubisz/lubicie Little Mix?

Lubię :)

9. Co sądzisz/sądzicie o naszym blogu?

Świetny <3

10. Skąd pomysł na bloga?

Czytałam najpierw inne opowiadania i naszła mnie ochota na przedstawienie jakieś przygody :)

11. Jakieś plany na Sylwestra?

Jakoś jeszcze nie ;D


niedziela, 23 grudnia 2012

Rozdział 32

* ALYSSA *


Nie wierzyłam w to wszystko, co mówiła Danielle, to było chore.
- Czyli nie wiadomo, kto mi to zrobił? - spytałam.
- Dopóki nie odzyskasz pamięci to się nie dowiemy. Lekarz powiedział policji, że nic nie pamiętasz, a jak tylko odzyskasz pamięć, będziesz musiała się do nich zgłosić. - odpowiedziała Dan.
- Mogłabym zostać sama z Harrym? - spytałam. Reszta wyszła, a lokacz dalej stał w tym samym miejscu.
- Możesz usiąść? Jesteśmy razem, a Ty się mnie boisz? - zaśmiałam się, Harry również.
- Słuchaj... Jest mi bardzo przykro z tego powodu, kocham Cię tak? - spytałam.
- Kochałaś... Teraz mnie nie znasz. - odparł, a po jego policzkach zaczęły spływać łzy.
- Przykro mi... Wiem, że Ci ciężko, ale mi też nie jest łatwo. Nie wiem, co powiedzieć. - mówiłam ledwo powstrzymując łzy.
- Nie musisz nic mówić. - odparł. Siedzieliśmy w ciszy. Próbowałam sobie, cokolwiek przypomnieć, niestety na daremno.
- Harry... Tak bardzo chciałabym sobie wszystko przypomnieć... - rozpłakałam się.
- Przypomnisz sobie mała, na pewno. - przytulił mnie do siebie. - Prowadzę zeszyt... w którym pisze wszystko od wtedy, gdy oficjalnie zaczęliśmy być razem... są nawet zdjęcia. Czasem robiłem, a wy nawet nie zauważaliście. - zarumienił się.
- Możesz po niego pojechać, proszę. - spytałam.
- Jasne. - uśmiechnął się. - za 30 minut będę. - powiedział i całując mnie w policzek opuścił sale.

* HARRY *

Jechałem do domu, jak najszybciej się dało. Tyle razy myślałem sobie, żeby przestać to wszystko zapisywać, że to głupie, ale jakiś wewnętrzny głos mówił mi, żebym to robił. Nie potrafiłem przestać, czasem nawet stresowałem się, że może mam obsesję. Dojechałem do domu, wbiegłem na górę i z szuflady wyjąłem kluczyk. Otworzyłem szafę, wyciągnąłem metalowe pudło, otworzyłem je wpisując szyfr i wyjąłem notatnik. Zamknąłem je, szafę, odłożyłem klucz, zamknąłem pokój i zamykając dom wsiadłem do auta. Ruszyłem, aby dojechać, jak najszybciej z powrotem. Po 15 minutach byłem z powrotem. Wjechałem windą na górę i pobiegłem do jej sali.

* ALYSSA *

Chłopcy pojechali na próbę, bo byli sławni i byli zespołem. Nieźle, że mam sławnych przyjaciół i z czego się dowiedziałam, ja też jestem sławna. To coś nowego dla mnie. Z rozmyślań wyrwał mnie zdyszany Harry. Spojrzałam na zegarek wiszący na ścianie.
- No za 2 minuty miałbyś spóźnienie. - zaśmiałam się.
- Ale dałem radę. - wyszczerzył się podając mi notatnik. Otworzyłam na pierwszej stronie.
- Od dnia drugiego jest to tak jakby skierowane do Ciebie. - powiedział rumieniąc się, a ja uśmiechając się zaczęłam czytać.

DZIEŃ 1

Wreszcie udało mi się zdobyć serce najwspanialszej i najpiękniejszej dziewczyny jaką znam. Kocham ją nad życie i nie wyobrażam sobie go bez niej. Chciałbym co dzień zasypiać i budzić się przy niej. Jest powodem, dla którego żyję, bez niej nie byłoby mnie. Jak pocałowała mnie w parku i powiedziała, że kocha czułem się najszczęśliwszy na świecie. Nikt nie jest dla mnie tak ważny jak ona. Jeśli miałbym pokochać jakąś kobietę bardziej od niej to jedynie naszą córeczkę. - przeczytałam, a z moich oczu płynęły łzy. Niestety nadal nic nie mogłam sobie przypomnieć, za mało opisu tego, co robiliśmy.

DZIEŃ 2

 Dzisiaj udawaliśmy przed chłopakami mega pokłóconych, było mi ciężko, bo miałem ochotę przytulić Cię mocno i pocałować. Ale skoro tak chciałaś no to tak zrobiłem, bo dla Ciebie zrobiłbym wszystko.


- Udawajmy, że jesteśmy mega pokłóceni. - wymyśliłaś.
- O nie..
- Błagam... Wynagrodzę Ci to. Zdziwią się, gdy zakończymy naszą kłótnie pocałunkiem. - wiedziałaś, że tym mnie przekonasz.
- Okej ! - zgodziłem się.
- Idą!
- Jeeeeej nareszcie!
- A co tęskniłaś?
- Też. Ale z tym idiotą nie da się wytrzymać.
- Co jest?
- Przestań nawet nie chcę mi się o tym gadać.
- No powiedz, co zrobiłeś no!
- Co Ty zrobiłaś!
- Jesteś żałosny! Przyznać się nie potrafisz, dlatego zganiasz na mnie! Pustak.
- Nie zganiam na Ciebie, to po prostu Twoja wina!
- Jasne, co najgorsze to moja wina! Ty to zrobiłeś.
- Tak, na pewno ja! Daj mi święty spokój.
- Jak sobie chcesz.
- O co tu kurwa chodzi?
- O co? Ty się kurwa pytasz o co? Niech on Ci powie!
Wtedy wstałem wpierdzieliłem Ci się na fotel i obejmując Cię odpowiedziałem.
- Jesteśmy razem!

Mina chłopców była nieziemska, piękny widok. Wtedy zadecydowałem, że jutro powiemy to całemu światu, chcę, żeby każdy wiedział, że to właśnie Ty wypełniasz pustkę w moim sercu.

DZIEŃ 3

Poszliśmy do Alana na wywiad, żeby oznajmić, że jesteśmy razem..

Tyle zdążyłam przeczytać, gdy zaczęło mi się powoli wszystko przypominać, śmierć Josh'a, jego pogrzeb, nowa szkoła, chłopaki, gdy dowiedziałam się, że są sławni, jak zaprzyjaźniłam się z Niall'em. Niestety poczułam ogromny ból głowy i straciłam przytomność.

* HARRY *

Alyssa czytała notatnik, uśmiechała się, ale z jej oczy płynęły łzy. Po chwili jednak podniosła gwałtownie głowę i wbiła wzrok w ścianę naprzeciwko łóżka. Przez chwilę siedziała wpatrzona w martwy punkt, gdy nagle złapała się za głowę i bezwładnie opadła na łóżko. Wyleciałem z sali jak poparzony i zawołałem lekarza.
- Proszę wyjść. - zwrócił się do mnie i razem z pielęgniarkami zaczęli latać koło Als i coś jej robić.
Wyszli z jej sali po 15 minutach. Lekarz podszedł do mnie.
- Wystąpiły jakieś komplikacje. Musimy ponownie wziąć ją na tomografię. - powiedział.
- Ale wszystko będzie w porządku? - spytałem.
- Taką mam nadzieję. - odparł i odszedł.
Znowu moja wina, że jej się coś stało. Może nie powinienem jej pokazywać tego notatnika. Pozostało mi tylko czekać, aż się obudzi.
____________________________________________________________________________

Rozdziały będę dodawać w sobotę, albo niedziele, zależy jak się wyrobię. Przepraszam, że krótko, ale zapierdziel w związku ze świętami, wiecie, jak to jest :) kolejny rozdział pojawi się jak będzie 10 komentarzy :) kocham :*


niedziela, 16 grudnia 2012

Rozdział 31

- Nicole?! Co Ty tutaj robisz?! - nie wiedziałam, że ten blond plastik jeszcze kiedykolwiek pojawi się w moim życiu.
- Myślałaś, że tak łatwo dam sobie odebrać Harry'ego tak? Myliłaś się. Dopóki zadawałaś się tylko z Niall'em to nie wchodziłam Ci w drogę... Gdy się dowiedziałam, że jesteś z nim wkurzyłam się, ale wolałam odczekać, wiesz jak cieszyłam się, że się rozstaliście?! A jak zobaczyłam wczorajsze zdjęcia z waszej imprezy... z imprezy dla Ciebie... to coś we mnie pękło. Nie dam go sobie odebrać rozumiesz?! - wysyczała.
- On nigdy nie był i nie będzie Twój. - odpowiedziałam, a ona zza siebie wyjęła nóż.
- Jesteś pewna? - spytała. Przestraszyłam się, ale Nicole zawsze była głupia, więc zastanawiałam się, co takiego by jej powiedzieć, żeby ją ogłupić, o ile bardziej się dało to zrobić.
- Co mowę odebrało? - zaśmiała się cwaniacko.
- No właśnie odebrało... Twoja głupota jest piorunująca. - zaśmiałam się.
- Dlaczego niby? Stoję tu z nożem, a Ty... Taka bezbronna.
- Mądra to Ty nie jesteś, zresztą nigdy nie byłaś... Myślisz, że jak Harry zobaczy mnie tu martwą to pokocha Ciebie. Staniesz się główną podejrzaną, kochana. Zresztą on nigdy Cię nie lubił. - powiedziałam chyba o jedno zdanie za dużo, przegięłam, czym ostro ją rozzłościłam. Podeszła do mnie z zawrotną szybkością wbijając nóż w brzuch. Zasyczałam z bólu i upadłam na kolana. Ona spanikowana wybiegła z mojego domu, zostawiając mnie tam samą. Wyjęłam telefon z kieszeni i wybrałam numer Harry'ego.
- No hej kochanie. - powiedział. Nie zdążyłam nic powiedzieć, bo zemdlałam.

* HARRY *

- Harry Ty nie z Ally? - spytał Niall.
- Powiedziała, że weźmie sobie gorącą kąpiel i zadzwoni.
- Oh to się stęsknisz przez ten czas. - zaśmiał się tleniony.
- Zabawne. - skwitowałem, gdy zadzwonił mi telefon. Spojrzałem na wyświetlacz.
- Jednak się nie stęsknię. - zaśmiałem się. Blondyn pokręcił głową i rozwalił się na kanapie.
- No hej kochanie. - powiedziałem szczerząc się do Nialla, niestety nie usłyszałem odpowiedzi.
- Ally skarbie jesteś tam? Alyssa. - mówiłem. - Nie odpowiada. - zwróciłem się do blondyna. Podniósł się gwałtownie.
- Chodź do niej! Mam złe przeczucia. - powiedział blondyn i zaczęliśmy biec do domu dziewczyny. Co jak co, ale zawsze, jak NIall'owi wydawało się, że coś się stanie, lub stało to się to sprawdzało. Wbiegliśmy do jej domu, zobaczyłem ją leżącą na podłodze z nożem wbitym w brzuch i krwawiącą głową.
- Niall dzwoń na pogotowie! - wykrzyczałem.
Po 10 minutach zabrali ją do szpitala. Wsiadłem w samochód i pojechałem za nimi, a Niall poleciał po resztę. Siedzieliśmy w poczekalni. Płakałem, bałem się o jej zdrowie, po chwili wyszedł mężczyzna w białym fartuchu.
- Panie doktorze! Co z nią? - spytałem.
- Jej stan jest stabilny. Niestety doznała mocnego urazu głowy. Może stać się tak, że będzie zachowywała się jak kilkuletnie dziecko, a może mieć problemy z pamięcią, ale nie martwcie się może też być wszystko w porządku.

* ALYSSA *

Obudziłam się w pomieszczeniu z białymi ścianami. Od razu zorientowałam się, że to szpital. Nade mną siedziało 8 obcych mi osób. Kim oni w ogóle byli. Chłopak w brązowych włosach i bujnych lokach trzymał mnie za rękę. Spojrzałam się na nasze splecione dłonie i zabrałam swoją.
- Panie doktorze obudziła się! - krzyknął mulat.
- Proszę wyjść. - zadecydował lekarz, więc wszyscy opuścili gabinet.
- Jak się pani czuje? - spytał mężczyzna.
- Dobrze, wszystko jest w porządku. - odparłam.
- To bardzo dobrze. - odpowiedział mi lekarz. Już miałam zacząć zadawać pytania, żeby cokolwiek wiedzieć, ale doktor został zawołany przez pielęgniarkę, a do mojej sali weszli Ci wszyscy ludzie, co przed chwilą opuścili to pomieszczenie.
- Jak się czujesz skarbie? - spytał lokowaty.
- Dobrze, przepraszam, ale kim wy jesteście? - zapytałam. Wszyscy spojrzeli na mnie, a lokowatemu po twarzy zaczęły spływać łzy.
- Coś się stało? - spojrzałam na niego.
- Ja nie mogę. - odezwał się i wyszedł z sali.
- Ja jej wszystko wytłumaczę. - powiedziała dziewczyna, którą dopiero poznałam.
- O Danielle! Dopiero Cię zauważyłam. - uśmiechnęłam się. - Gdzie Josh? - zapytałam.
- Wyjdźcie! - podniosła ton przyjaciółka i wszyscy jak na komendę wyszli z sali.

* DANIELLE *

Nie wiedziałam od czego zacząć... To było dla mnie takie trudne. Dlaczego nie mogła zapomnieć wszystkiego, ale śmierć Josh'a pamiętać...
- Ally kochanie. Opowiem Ci wszystko w skrócie, ale proszę pozwól mi dokończyć. - powiedziałam, na co ona skinęła głową.
- No więc... Josh nie żyje już 2 lata... Zmarł w wypadku... Pokłócił się z Twoimi rodzicami, było mokro i ślisko, a on wsiadł na motor, powtarzałyśmy mu, żeby został, ale on się tak zdenerwował, że pojechał. Ostatni raz widziałyśmy się na jego pogrzebie, potem przez 2 lata nie miałyśmy ze sobą kontaktu. Spotkałyśmy się pod Twoją szkołą nową, bo przepisałaś się po jego śmierci. Stałaś się jak to sama kiedyś ujęłaś wredną suką, zmieniłaś się po poznaniu chłopaków.
- Poczekaj chwilkę. - zwróciłam się do Als. Płakała...
- Chłopcy chodźcie tutaj! - zawołałam ich.
- Ally przedstawię Ci ich. To dzięki nim się zmieniłaś. To Niall - on jako pierwszy zaczął z Tobą rozmawiać, jemu jako pierwszemu zaufałaś. Twój najlepszy przyjaciel. Liam - mój chłopak, jak sama stwierdziłaś - twój starszy braciszek. Zayn - jest dla Ciebie najbardziej wyrozumiały, zawsze Cię broni i stara się wytłumaczyć Twoje zachowanie. Louis - męska kopia Ciebie, razem wykręcacie nam kawały. Jesteście identyczni. To Perrie - dziewczyna Zayn'a, Twoja przyjaciółka. To Eleanor - dziewczyna Louis'a także Twoja przyjaciółka. No a Harry... Harry to twój chłopak. Kontynuując mieszkasz w domu obok nas, w tym, do którego jeździłaś jak byłaś mała, mieszkasz sama a i tak częściej bywasz u nas, bo my mieszkamy wszyscy razem w domu chłopców. Byłaś bardzo szczęśliwa, dopóki ktoś na Ciebie nie napadł. To znaczy w Twoim domu ugodzono Cię nożem w brzuch. Upadając uderzyłaś się w głowę, rozwalając sobie ją i dlatego nie pamiętasz  tego wszystkiego. - skończyłam monolog, a Ally płakała.
______________________________________________________________________

BA DUM TSSS! Wiedziałam, że pomyślicie, że to Cassie, a jednak nie! :D To było celoooowe zagranie z mojej strony :) khehehehe ;d wielki powrót Nicole ze szkoły, co wy na to? :D Osobiście cieszę się, że nie dodałam wczoraj, bo byłby na pewno nudny i gorszy od tego. A ten mi się podoba strasznie! Mam nadzieję, że się nie gniewacie bejbaski <3 Ciekawi Was, co będzie dalej ? :D 

sobota, 8 grudnia 2012

Rozdział 30

Weszłam do ich domu bez pukania, przywitałam się ze wszystkimi. Okazało się, że chłopcy zrobili domówkę. Najpierw przeszło mi przez myśl, żeby wyjść, bo nie zaproszono mnie na nią, ale po chwili wyjęłam telefon z kieszeni i miałam tam 31 nieodebranych połączeń i 34 sms'y. Wszystkie takiej samej treści, a mianowicie, że mam przyjść do nich. Weszłam do salonu i zobaczyłam wielki wiszący na ścianie napis. Widniało tam: "ALYSSA SŁONKO, KOCHAM CIĘ I PRZEPRASZAM!", a wokół tego pełno balonów w kształcie serduszek. Po chwili zobaczył mnie Zayn. Uśmiechnął się ciepło i gdzieś poleciał. Stałam ciągle w jednym miejscu rozglądając się i szukając Hazzy. Odwróciłam się tyłem do prowizorycznej sceny, tak, że stałam przodem do drzwi. Nie mogłam go nigdzie dostrzec. Po chwili usłyszałam zachrypiały, anielski głos. Głos, który chciałabym słyszeć zaraz po przebudzeniu i kiedy kładę się spać, głos, którego mogłabym słuchać godzinami, jego głos.
- Als skarbie, to dla Ciebie, kocham Cię. - powiedział i zaczął śpiewać. Rozbrzmiały się pierwsze dźwięki Little Things. Harry śpiewał, a ja płakałam. Płakałam ze szczęścia. W tamtym momencie wybaczyłam mu wszystko i zapomniałam o wszelkich przykrościach z jego strony. Liczyła się tylko tamta chwila. Harry zaczął iść w moją stronę, dalej śpiewając. Podszedł do mnie i opierając swoje czoło o moje zaśpiewał ostatnie wersy piosenki. Muzyka się skończyła.
- Alyssa, kocham Cię. Mam nadzieję, że mi wybaczysz... Wiem, że jesteśmy młodzi, ale... - uśmiechnął się szeroko.
- Ale? - spytałam przez łzy.
- Wyjdziesz za mnie? - zapytał klękając i otworzył małe czerwone pudełeczko w kształcie serduszka. W środku znajdował się pierścionek ze ślicznym diamentem. Musiał kosztować fortunę.
- Oczywiście, że tak! - krzyknęłam rzucając mu się w ramiona. Wszyscy bili nam brawa.
- Kocham Cię. - powiedział.
- Ja bardziej. - dodałam i zaczęliśmy się całować. Tęskniłam za nim. Resztę imprezy przesiedzieliśmy u mnie, napawając się wzajemną miłością.

* HARRY *

- Louis! Literka A jest za daleko literki S! - krzyczałem do przyjaciela.
- Teraz dobrze?! - spytał.
- Idealnie. - uśmiechnąłem się.
Razem z przyjaciółmi dekorowaliśmy dom na imprezę, imprezę dla Als, tak na przeprosiny. Gdy impreza się zaczęła wysłałem jej sms, żeby przyjechała. Nie odpisywała, więc postanowiłem zadzwonić, nie odbierała. Napisałem jej z 30 sms'ów, dzwoniłem też dużo razy. Martwiłem się. Siedziałem u siebie w pokoju z komórką w ręce, czekając na jakiś znak od niej. Nic. Po chwili do mojego pokoju wszedł Zayn, informując mnie, że Als przyszła. Ucieszyłem się niezmiernie i zszedłem na dół. Wszedłem na tzw. "scenę" i wypatrzyłem ją w tłumie. Stała tyłem do mnie i się rozglądała, szukała czegoś.
- Als skarbie, to dla Ciebie, kocham Cię. - powiedziałem, a ona gwałtownie się obróciła patrząc na mnie z zaciekawieniem. Śpiewałem Little Things z całego serducha, które jest wypełnione miłością do niej. Zszedłem ze 'sceny' i ruszyłem w jej kierunku. Skończyła się piosenka. Wziąłem głęboki oddech i zacząłem mówić.
- Alyssa, kocham Cię. Mam nadzieję, że mi wybaczysz... Wiem, że jesteśmy młodzi, ale... - zrobiłem pauzę szeroko się uśmiechając, miałem wielką nadzieję, że się zgodzi.
- Ale co? - spytała przez łzy. Widać było, że się wzruszyła.
- Wyjdziesz za mnie? - ukląkłem. W duchu modliłem się, aby nie odmówiła.
- Oczywiście, że tak! - krzyknęła, wstałem, a ona rzuciła mi się na szyje. Najszczęśliwszy moment w moim życiu. Przytulając ją wiedziałem, że wszystko, czego potrzebuję trzymam właśnie w objęciach. Otrzymaliśmy głośny aplauz.
- Kocham Cię. - powiedziałem.
- Ja bardziej. - odparła uśmiechając się, nie mogłem się powstrzymać i pocałowałem ją. Pogłębiła pocałunek.

* ALYSSA *

- Skarbie ja pójdę do chłopaków pomóc im posprzątać. - zaśmiał się Harry.
- Idę z Tobą. Pomogę Wam. - zakluczyłam dom i poszliśmy pomóc chłopakom. Na nasze nieszczęście jeszcze spali. Do tego w bardzo dziwnych pozycjach. Zayn spał przytulony do Perrie, która trzymała Danielle za rękę, do Dan z kolei tulił się Liam, jednocześnie mając przy swojej nodze Lou, do którego przytulona była Eleanor, na której brzuchu leżał Niall. Zaśmiałam się i zrobiłam zdjęcie wrzucając je na twittera z podpisem: " Nie ma to jak wspólna impreza :D ". Oczywiście od razu pojawiło się milion komentarzy, pełno ludzi zaczęło przesyłać dalej itp. Wyłączyłam i zaczęło się budzenie.
- My ich nie zbudzimy Als.. - jęknął Harry.
- Jak to nie. - uśmiechnęłam się cwaniacko. Dziewczyny obudziłam szturchnięciem, Liam'a i Niall'a potrzepałam, a na Zayn'a i Lou wzięłam dwie szklanki wody. Obudzili się niemalże od razu.
- SPRZĄTANIE! - krzyknęłam śmiejąc się. Obdarzyli mnie wkurzonym spojrzeniem i zaczęli się podnosić.
Po 2 godzinach sprzątania postanowiłam wrócić do siebie, wziąć porządną kąpiel i powylegiwać się na kanapie. Podchodząc do drzwi swojego domu zauważyłam, że są otwarte drzwi.
- Byłam pewna, że je zamykałam . - powiedziałam sobie w myśli i weszłam do środka. Drzwi zatrzasnęły się za mną z hukiem a zza nich wyszła owa osoba, osoba, której w życiu bym się tam nie spodziewała.
_________________________________________________________________________

TADAAAAAAM! Naszła mnie wena lekka :) osobiście mi się rozdział podoba ;> Macie mój drugi blog, który prowadzę z Esterą, wróciłyśmy na niego, więc liczę, że wejdziecie poczytać, kocham :*

http://ineedyourlovemybabe.blogspot.com/

niedziela, 2 grudnia 2012

Rozdział 29

* HARRY *


Chciałem porozmawiać z Als o tym wszystkim, co się ostatnio wydarzyło, ale nie miałem jak. Cassie nie odstępowała mnie na krok, co zaczęło doprowadzać mnie do szału. Cieszyłem się, że żyje i w ogóle, ale chyba nie chciałem od niej nic więcej niż przyjaźni, czy zwykłego koleżeństwa. Żałowałem, że przez nią Alyssa ze mną zerwała, a ja nawet nie wiem, jak mogę z nią porozmawiać. Wiedziałem, że muszę coś zrobić. Dzisiejszy wieczór był najgorszy w moim życiu. Patrzyłem jak Als bardzo dobrze bawi się z chłopakami, a ja nie mogłem podejść do niej, przytulić, pocałować, bo by była wojna. Serce bolało mnie strasznie. Tylko Niall mógł mi pomóc.
- Niall możemy pogadać? - spytałem. Wszyscy skierowali wzrok na mnie.
- Jasne. - odpowiedział blondyn i ruszył za mną do mojego pokoju.
- Co jest? - zapytał, gdy weszliśmy, a ja zakluczyłem drzwi.
- Ja już nie wytrzymuje. Chce być z Als, kocham ją. Pomóż mi, co mam zrobić? Cierpię bez niej. - powiedziałem.
- Ty cierpisz?! Żebyś widział, jak ona cierpiała, gdy ty się świetnie bawiłeś i cieszyłeś z powrotu tej panny. - wkurzył się, aż cały poczerwieniał.
- Wiem... - spuściłem głowę w dół i dałem upust emocjom. Po mojej twarzy kropelka po kropelce spływały łzy.
- Nic kurwa nie wiesz. Płakała strasznie, nie dało się jej uspokoić, obwiniała siebie! Walcz o nią i jak najszybciej pozbądź się tej lali. Tyle, co ja mogę Ci pomóc. - powiedział i wyszedł. Siedziałem tam sam i płakałem jak małe dziecko. Na moje nieszczęście przyszła Cassie.
- Kochanie co się stało? - spytała siadając koło mnie i przytulając się do mnie. Wstałem.
- Cassie, nic z tego nie będzie. Przepraszam, nie kocham Cię. Kocham Alyssę i nic nie zniszczy mojej miłości do niej. Przykro mi... - powiedziałem, a ona patrzyła na mnie jak wryta.
- Mnie się nie odrzuca Styles! Pożałujesz tego. - wysyczała  i wyszła. Kiedyś była inna, nieśmiała. Położyłem się na łóżku i niemalże od razu zasnąłem. Obudziłem się, a w moim łóżku leżała Alyssa. Zdziwiłem się strasznie, chociaż cieszyłem się jeszcze bardziej. Przybliżyłem się do niej i mocno przytuliłem całując w czoło. Obudziła się.
- Styles?! Co ja tutaj robię?! - wkurzyła się.
- No... Nie wiem. - powiedziałem, a ona obdarowała mnie oburzonym spojrzeniem.
- Ja nie wiedziałem, że ze mną spałaś, przysięgam! - krzyknąłem, a ona wyszła trzaskając drzwiami. Po chwili usłyszałem krzyki w salonie, więc zszedłem zobaczyć co tam się dzieje.
- O proszę przyszedł! - krzyknęła Als.
- Ale o co chodzi? - spytałem powoli się denerwując.
- Nie udawaj, że nie wiesz! Upiłam się wczoraj i urwał mi się film, więc niby jakim sposobem znalazłam się u Ciebie w łóżku?! - nie przestawała krzyczeć.
- Do jasnej cholery skąd mam wiedzieć?! Zasnąłem, jak wy jeszcze balowaliście! - wkurzyłem się i poszedłem do kuchni napić się wody i odetchnąć.
- Alyssa... No bo to nie Harry.. - powiedziała cicho Perrie.
- Co? - spytała wyraźnie zdezorientowana Als. Wróciłem do salonu, aby dowiedzieć się prawdy.
- To był nasz pomysł... - dodał Niall.
- Jak to wasz pomysł?! - wkurzyła się.
- No bo my chcemy, żebyście do siebie wrócili no i... - mówił cicho Zayn.
- I? - wtrąciłem się spoglądając na przyjaciół.
- I zanieśliśmy pijaną Alyssę do Ciebie do łóżka. - dokończyła szybko Danielle. Alyssa spojrzała na nich zawiedzionym wzrokiem i pokiwała niedowierzająco głową. Ubrała buty, zabrała kurtkę i wyszła.
- Nie musieliście. - powiedziałem i poszedłem do siebie do pokoju.

* ALYSSA *

Nie wiedziałam, że tego mogę się po nich spodziewać. Wiedzą, jak jest mi ciężko i co? Przez nich mam jeszcze gorzej. Obudziłam się i miałam ochotę przytulić się do niego i pocałować... Ale po tym, co mi zrobił niech pocierpi. Wsiadłam na motor i pojechałam na cmentarz. Siedziałam tam jakoś około godziny gdy ktoś usiadł obok mnie. Podniosłam głowę a moim oczom ukazał się Harry.
- Wiedziałem, że Cię tu znajdę. - powiedział cicho.
- Czego chcesz? - spytałam ocierając łzy.
- Przepraszam Cię za to wszystko, jest mi źle bez Ciebie, kocham Cię, jesteś dla mnie wszystkim. - mówił, a z jego oczu powoli spływały łzy.
- Teraz?! Wiesz jak ja się czułam?! Ty się dobrze bawiłeś z tą Cassie, a ja ciągle płakałam... Nie wiem jak tak mogłeś... - odparłam.
- Przepraszam, rozdarłem się. Ona była moją miłością i gdy się dowiedziałem, że ona żyje to wspomnienia wróciły, musiałem z nią porozmawiać. Zrozumiałem, że tylko Ciebie kocham.. - nie dawał za wygraną.
- Przykro mi Harry, ale ja nie potrafię Ci teraz wybaczyć. - powiedziałam nawet na niego nie patrząc.
- Będę czekał ile będzie trzeba. Kocham Cię. - pocałował mnie w policzek i odszedł zostawiając z kompletnym mętlikiem w głowie. Długo rozmyślałam nad decyzją. Wsiadłam na motor i pojechałam do Harry'ego porozmawiać. Wiedziałam już, czy chcę być dalej z nim, czy wolę żebyśmy byli tylko przyjaciółmi.
_________________________________________________________________________________________

Bardzo was przepraszam, że tak krótko. Dość, że miałam dać rozdział wczoraj to jeszcze jest taki krótki. Niestety mam tyle nauki, że nie wyrabiam.... Jakoś Wam to wynagrodzę miśki, kocham <3

sobota, 1 grudnia 2012

zapowiedź kolejnego rozdziału

Rozdział 29 pojawi się jutro, bo mnie strasznie boli głowa. Macie tutaj krótką zapowiedź.

Obudziłem się, a w moim łóżku leżała Alyssa. Zdziwiłem się strasznie, chociaż cieszyłem się jeszcze bardziej. Przybliżyłem się do niej i mocno przytuliłem całując w czoło. Obudziła się.
- Styles?! Co ja tutaj robię?! - wkurzyła się.
- No... Nie wiem. - powiedziałem, a ona obdarowała mnie oburzonym spojrzeniem.
- Ja nie wiedziałem, że ze mną spałaś, przysięgam! - krzyknąłem, a ona wyszła trzaskając drzwiami. Po chwili usłyszałem krzyki w salonie, więc zszedłem zobaczyć co tam się dzieje.

niedziela, 25 listopada 2012

Rozdział 28

- A może Ty na nią lecisz? Może ją kochasz? Może mnie zdradza z Tobą co? - powiedział to, a ja nie wytrzymałem. Z całej siły walnąłem mu w twarz. Zaczęła mu lecieć krew, a w zasadzie lać się. Szybko zakrył nos rękoma i patrzył na mnie z przerażeniem.
- Przesadziłeś, zastanów się, co mówisz. Jesteś żałosny. - wysyczałem i wyszedłem trzaskając drzwiami. Nie mogłem pojąć jego szczeniackiego zachowania. W końcu nie bez powodu mówią, że jest największym flirciarzem z zespołu. Myślałem, że się zmienił, ale widać, że nie. Poszedłem do Als.
- Hej skarbie, jak tam? - spytałem.
- Sama nie wiem. - odparła.
- Ej mała, olej go..Ten frajer nie jest Ciebie wart. - dodałem.
- Niall? - spojrzała na mnie pytająco.
- Hm?
- Co Ci powiedział?
- Nic, a czemu miał mi coś powiedzieć?
- No bo nigdy jeszcze nie powiedziałeś na przyjaciela, że jest frajerem.
- Wymsknęło mi się. - musiałem się jakoś obronić przed powiedzeniem jej prawdy, choć wiedziałem, że to nie będzie łatwe.
- Nie kłam.
- Nie kłamię.
- Horan jesteś moim najlepszym przyjacielem, wiem, kiedy kłamiesz. Jeśli mi nie powiesz o czym z nim rozmawiałeś to już możesz wyjść i więcej nie wracać.
- No dobra. - zdecydowałem i opowiedziałem jej to wszystko. Łzy powoli spływały po jej twarzy, po chwili szybko je starła.
- Wiesz co Niall? - spojrzałem na nią pytająco.
- Mam go w dupie, masz rację jest frajerem. Nie chcę mieć z nim nic wspólnego, ale nie będę przez takiego palanta siedziała i płakała nie? Chodź idziemy do was. Obejrzymy coś. - dodała i pociągnęła mnie za rękę. Przed drzwiami otarła łzy spojrzała w lusterko i gdy stwierdziła, że nie widać, że płakała to wyszliśmy z jej domu kierując się do nas.
- Siemaaaaaaaaaaaa. - krzyknęła od progu.
- Alyssa! - krzyknął Lou, a ona podbiegając wskoczyła na niego.
- Patatajaj moja lamo! - krzyczała Als, a Louis biegał wkoło z nią na plecach. Po chwili się uspokoili i usiedli na kanapie.
- Oglądamy coś, czy co? - spytała Als.
- Ja tam bym się powygłupiał. - stwierdził Lou.
- Ja też. - dodała Als i uśmiechnęła się chytrze do pasiastego. Podbiegli razem do mnie wyrwali mi z rąk żelki i zaczęli uciekać.
- Dajcie mi to!!!!! - darłem się. Po 20 minutach udało mi się odzyskać paczkę. Rzuciliśmy się zmęczeni na kanapę i wtedy zszedł Harry z tą swoją cizią.

* ALYSSA *

Wygłupialiśmy się, gdy na dół zszedł Harry z tą martwą, ale żywą laską. Nie powiem - zabolało, ale za żadne skarby nie chciałam tego okazać. Spojrzałam na nich z obojętnym wyrazem twarzy i dalej wygłupiałam się z Lou.
- Cześć, jestem Cassie. - zwróciła się do mnie dziewczyna.
- Cześć, Alyssa. - odpowiedziałam jej uśmiechając się, a ona chytrze to odwzajemniła.
- Pizza? - spojrzałam na Niall'a, który momentalnie się podniósł biorąc ze stołu swoją komórkę.
- Weź 5 dużych. - uśmiechnęłam się do blondyna.
- 6! - krzyknął Zayn schodząc na dół.
- Zaaaaaaaayn! - krzyknęła dziewczyna uśmiechając się do mulata. Odwzajemnił to, ale jakoś nie szczerze.
- Alyssa kochanie! - rozweselił się Malik, gdy mnie zobaczył i mocno mnie do siebie przytulił.
Dziewczyna zmroziła mnie spojrzeniem. Zdziwiło mnie to, bo myślałam, że stać Hazzę na kogoś lepszego. Najwidoczniej chciała mieć chłopaków tylko dla siebie. Poznała ich zaledwie 2 godziny temu, tak jak i dziewczyny z resztą, a już się do nich podlizuje. Śmieszyło mnie to - nie powiem, że nie.
- Perrie, Dan i El coś szeptały między sobą, a po chwili blondynka wstała.
- Als skarbie. - uśmiechnęła się do mnie i ruszyła na górę. Wiedziałam o co jej chodzi. Zawsze z dziewczynami tak robiłyśmy. Ruszyłam za nią na górę.
- Co jest? - spytałam, gdy weszłyśmy do pokoju Zayn'a.
- Ta laska to niezłe ziółko. Nie odstępuje Harry'ego na krok, a nawet chłopaków chce trzymać z dala od ciebie.
- Wiem, wiesz co ona powiedziała Niall'owi, jak jej powiedział, że Hazza ma dziewczynę? - Perrie spojrzała na mnie pytająco.
- ' Wiem, ale może ją zmienić.' - zacytowałam, a łzy cisnęły mi się do oczu. - A co Harry na to? Nic. Kompletnie nic. - dodałam załamującym się głosem.
- Olej go, niech wie, co stracił. U nas też jest już na straconej pozycji. - blondynka przytuliła mnie i zeszłyśmy na dół.
- Alyssa! Pomożesz mi z tymi pizzami? - krzyknął Harry z korytarza, co mnie ogromnie zaskoczyło. Nie miałam zamiaru ani tam iść, ani mu odpowiadać.
- Ja pójdę. - spojrzała się na mnie blondynka i ruszyła do Hazzy.
- Żmija. - skwitowała Perrie.
____________________________________________________________________________

dobra to macie. przepraszam z góry za błędy, ale pisane na szybkiego przed chwilą, bo multum nauki. osobiście jak dla mnie to to rewelacyjne nie jest. ale komentarze pozostawiam wam. kocham was <3

Libster award

Znowu zostałam nominowana, za co cholernie dziękuję <3 odpowiem tylko na pytania i nie będę więcej nominować, bo nie mam kogo tak szczerze :c mało blogów czytam z powodu braku czasu ;c I MOŻE DZISIAJ DAM RADĘ NAPISAĆ ROZDZIAŁ ;)) <3

pytania :


1. Od jak dawna jesteś Directionerka?

Od stycznia tego roku :) dokładnie nie pamiętam ;c

2. Lubisz pisać bloga? Dlaczego?

Kiedyś jakoś nie specjalnie lubiłam pisać opowiadania, ale odkąd zaczęłam czytać historię pisane przez innych naszła mnie taka ochota. Teraz? Kocham to robić, kocham przelewać moje pomysły na bloga i dzielić się nimi z innymi. Pisanie i czytanie blogów o chłopakach pozwala mi w jakiś sposób zapomnieć o codziennych problemach. Gdy to robię zamykam się w swoim świecie. Bardzo wielką sprawia mi to radość i kocham was <3

3. Za co kochasz 1D?

po prostu za to, że są :)

4. Ulubiona piosenka z TMH i z UAN

nie mam w sumie ulubionej, ale najbardziej lubię słuchać More Than This i Kiss You ;)

5. Którego z chłopaków lubisz najbardziej?

Wszystkich kocham tak samo ;) kiedyś najbardziej lubiłam Zayn'a, a teraz? Teraz nie potrafiłabym wybrać pomiędzy nimi ;)

6. Jakie jest twoje największe marzenie?

Wyprowadzić się do Londynu i spotkać One Direction :)

7. Ile masz lat?

13.10.1997 - moja data urodzenia :> czyli 15 lat :D

8.  Co sądzisz o hejtowaniu dziewczyn 1D?

Moim zdaniem to cholernie głupie. True directioners tak nie postępują. To, że nie lubią którejś z nich nie znaczy, że mają ją w jakikolwiek sposób obrażać. Poza tym te wszystkie kłótnie o ich bliskich tylko poróżniają polishdirectioners :c

9. Prowadzisz fanpage o 1D?

niestety nie mam takiej przyjemności :C

10. Byłaś kiedyś w Londynie?

Nie :c ale mam zamiar tam kiedyś wyjechać. :> ale najpierw realnymi wyjazdami okazuje się Holandia i Belgia ;)

11. Czytasz mojego bloga?

Czytam i cholernie mi się podoba. :)